Koniec ubiegłego tygodnia dla Respectu oznaczał koniec dobrej passy, ale pierwsza w rundzie porażka na liderze drugoligowej tabeli trwałego piętna nie odcisnęła. Potwierdził mistrzowskie aspiracje, wracając dzięki wygranej nad TRS na właściwe tory. Dzisiaj zawodnicy Respectu pojawili się na parkiecie w jasnych koszulkach i po raz drugi w tym roku wybiegali w nich czterobramkowe zwycięstwo. Już początkowe minuty zwiastowały, że będzie to udany wieczór dla nich. Znakomite otwarcie, a potem już swój firmowy znak zaprezentował Adam Wysocki. Bramkoszczelnemu i zarazem bramkostrzelnemu golkiperowi ponownie nie przeszkodziła znaczna odległość i po raz trzeci w sezonie posłał piłkę do siatki przeciwnego teamu, uderzając aż z własnego pola karnego. Po nim rezultat podbił Michał Podobiński i przewaga zespołu osiągnęła dość bezpieczny poziom. Dla Ukraińców strzelił Serhii Nikolenko, ale Czerwoni bardziej już na wynik nie wpłynęli. Ostatniego słowa nie powiedzieli za to rywale, a finisz to skuteczne zagrania Mikołaja Kowalskiego, pieczętującego triumf Respectu.