Trzeci raz na ligowym podwórku zeszły się ścieżki Pingwina i Wartsili Polska. Pod koniec listopada w spotkaniu z ich udziałem bramek wiele nie padło, efektem był niewysoki remis, z kolei w kwietniu futbolówka zdecydowanie częściej odwiedzała przestrzeń między słupkami, głównie lądując tam po zagraniach zawodników Pingwina. Dziś widowisko obfitowało w jeszcze większą dawkę celnych strzałów i znów górą był Pingwin. Poprzedni rekord zespołu uchował się jedynie 40 dni. Reprezentanci Wartsili mimo wysokiej porażki mogą jednak pewien pozytyw wyciągnąć. Przełamali się w ofensywie po poprzednim występie bez gola, a „4” z przodu oznacza dla nich największą zdobycz od czasu potyczki z Białymi Żubrami. Dziś nie powstrzymali szarży przeciwników, którzy praktycznie do przerwy przesądzili o swoim sukcesie, więc nie było wątpliwości, że sięgną po trzecie z rzędu zwycięstwo. Wspólnie zapracowali na te trzy punkty, a dobrą robotę w ataku wykonał między innymi Mateusz Olszacki, autor pięciu trafień i jeszcze większej liczby asyst. Pingwin traci tylko oczko do lidera.