Dla zawodników Adry Polska dzisiejsza konfrontacja z Lech i Ja 87 stanowiła świetną okazję, by sięgnąć pamięcią do ich początków w rozgrywkach na trawie… Był drugi tydzień wiosennej kampanii, maj otwierali pojedynkiem z ekipą Złotych i wtedy zgarnęli historyczne punkty w zmaganiach na odkrytych boiskach. Spisali się na „6” i podczas wtorkowej batalii powtórnie zaaplikowali rywalom sześć goli, co tym razem nie wystarczyło, by wywalczyć pełną pulę. Obie strony zaliczyły bowiem trzeci w sezonie remis. Złoci do zawodów przystąpili osłabieni brakiem nominalnego bramkarza, więc ponownie na tej newralgicznej pozycji doszło do zastępstwa. Szybko znaleźli się w tarapatach, nie powstrzymali kilku prób konkurentów i sami również pechowym zagraniem pomogli im osiągnąć przewagę. Po kilkunastu minutach przegrywali 0:4, ale pokazali charakter i na kwadrans przed końcem głównie dzięki skuteczności Marcina Czerwonki całkowicie stratę zniwelowali. Adra Polska odzyskała jednak prymat, odskakując na dwa trafienia, ale finisz należał do Lech i Ja 87, który obronił się przed trzecią z rzędu porażką.