Konfrontacja z udziałem Ego Sopot oraz Leśniewskiego miała wyłonić ostateczną kolejność na podium Ekstraligi po rundzie zasadniczej. Leśniewski, by przesunąć się na drugie miejsce, potrzebował zwycięstwa, ale pojedynek zakończył się remisem, więc do roszad w strefie medalowej nie doszło. Obie ekipy mocno walczyły, by wyjść z tej batalii obronną ręką, każda miała swoje lepsze momenty, ale osiągnięta przewaga była niwelowana przez stronę przeciwną. W ciągu kwadransa brązowi medaliści kampanii jesiennej dwie próby zwieńczyli golem, ale na przestrzeni kilku minut obrońcy tytułu ze skromną nawiązką nadrobili stratę. Żadna z drużyn nie zamierzała odpuszczać, nie był to ostatni zwrot akcji, bo w ramach drugiej partii gracze Leśniewskiego prymat odzyskali. Długo z takiego obrotu spraw się nie cieszyli. Karim Madani wyrównał, a Krzysztof Giniewicz dał sopocianom prowadzenie, lecz jako ostatni w protokole arbitra pojawił się Marcin Pazdrąg, a jego zagranie okazało się być na wagę punktu. Leśniewski nigdy nie pokonał Ego Sopot w sportowym boju, ale dzisiejszy rezultat dla zespołu i tak był zdecydowanie lepszy niż wyniki wielu poprzednich bezpośrednich starć.