Poniedziałkowy wieczór dla wielu teamów okazał się przełomowy, a we wtorek na boisku pojawiły się kolejne zespoły, które chciały pójść śladami poprzedników. I niektórym się to udało. Wśród szczęśliwców, którzy doczekali się przełamania, znaleźli się Galacticos Gdańsk, biorąc w ten sposób rewanż na SII Gdańsk za kolosalnych rozmiarów niepowodzenie z listopada ubiegłego roku. Galaktyczni poradzili sobie mimo nieobecności drużynowego Messiego, jakim nazywany jest Łukasz Zacharski. Do gry gotowa była jednak pozostała „10”, a wśród nich Maciej Kwiatek, który na kilka chwil przed przerwą otworzył rezultat. Widok lądującej w sieci futbolówki był w tym meczu rzadkością, przez kolejnych 20 minut znów piłka nie chciała wpaść, ale na finiszu zdołał ją tam umieścić Radosław Zych. SII Gdańsk odpowiedział golem Marka Brzóski, ale do wyrównania już nie doprowadził. Galacticos Gdańsk na wygraną czekali 75 dni. Już mądra gra podczas poprzedniej potyczki z Oliwą Do Ognia pozwalała im być dobrej myśli i dzisiaj doczekali się przełomu.