Po 30 tygodniach przerwy ponownie ujrzeliśmy Port Lotniczy Gdańsk na boisku sopockiego Ogniwa. I trzeba przyznać, że come back miał udany! Odniósł premierowe zwycięstwo od czasu awansu na drugi poziom, jednocześnie strzelając więcej bramek niż w trzech poprzednich meczach razem wziętych. Po kwadransie od gwizdka został jednak zmuszony, by gonić wynik. Najpierw prowadzenie objęła bowiem Szopa600, a zapewnił jej to Michał Matulewicz, wyłamując się z pewnego schematu, gdyż osiem ostatnich goli drużyny było autorstwa zawodników o imionach na literę „D”. Beniaminek z nawiązką trzech trafień różnicę jeszcze przed przerwą zniwelował. A później nie pozwolił sobie odebrać korzystnego rezultatu, utrzymując przewagę na w miarę bezpiecznym poziomie. Z hat-trickiem na koncie spotkanie ukończył Tomasz Broner, który jako pierwszy i ostatni w zespole wpisywał się na listę strzelców. Port Lotniczy Gdańsk szybko pozbierał się po porażce z Pomorskim Urzędem Wojewódzkim, a wartość w jego dorobku urosła do pięciu oczek. Szopa600 natomiast posiada punkt więcej.