Gracze GCE do poniedziałkowej konfrontacji przystąpili po kilku dniach od wywalczenia przełomowej wygranej. Na triumf w rozgrywkach toczących się na otwartych obiektach czekali kilka miesięcy i przed tygodniem po boju z Oliwą Do Ognia zeszli z placu z tarczą. Za ciosem jednak nie poszli, bo dziś lepsi od nich okazali się zawodnicy Cafe Ferber. Przez dłuższy czas w garści posiadali dwubramkową zaliczkę i dopiero w trakcie ostatnich kilku minut stan konfrontacji zaczął podlegać częstszym przekształceniom. Skuteczne uderzenia Pawła Galuhna i Bartosza Machlińskiego pozwoliły drużynie przewagę podwoić, ale na te wydarzenia szybko zareagowali konkurenci, przeprowadzając jedyny – jak czas pokazał – udany atak w wieczornym starciu. Mirosław Piłasiewicz nieznacznie różnicę zredukował, lecz na przebieg widowiska nie wpłynął. Cafe Ferber finalnie triumfował pięcioma golami, tracąc zaledwie jednego i był to najlepszy rezultat zespołu w obecnym sezonie. Serię podtrzymał, pozostając od trzech tygodni niepokonanym, za to GCE nie wykorzystało możliwości, by nieco swój byt w tabeli poprawić.