Rozgrywkom I ligi emocje towarzyszyły do samego końca! Jihad oraz AST Wolkus Wrzeszcz rywalizowali ze sobą 36 dni temu, ale wynik czerwcowej potyczki, wygranej 9:7 przez drużynę z Wrzeszcza, został anulowany i podjęto decyzję o powtórzeniu spotkania. Oranje zyskali powtórną okazję, by podreperować dorobek i jednocześnie rzutem na taśmę obronić się przed spadkiem. Szansy jednak nie wykorzystali. Podobnie jak w październiku ulegli przeciwnikom do pięciu. Zawodnicy wyżej sklasyfikowanej ekipy wyszli na dwubramkowe prowadzenie, lecz Pomarańczowi nie załamywali rąk. Wzięli się do odrabiania strat, a ich dążenia popłaciły w drugiej połowie, kiedy znaleźli się o jedno trafienie na plusie. Wykazali się determinacją. Kontuzji głowy nabawił się w meczu Bartosz Gronowski, ale mimo tego kontynuował grę. Oranje bardzo chcieli się utrzymać, ale korzystnego wyniku nie zachowali. W końcówce przez dwie minuty mieli na boisku dwóch graczy więcej, lecz nie obrócili tego na swoją korzyść. Na finiszu w słupek trafił Cezary Dobrzelecki, a piłką słupek po uderzeniu z lewej nogi obił również Michał Jędrzejewski, lecz to jego AST Wolkus Wrzeszcz działał z większym powodzeniem i zainkasował komplet oczek. Ulokował się ciut wyżej niż Jesienią 2020, z czterema punktami więcej i dwoma golami więcej. Jihad pozostał tuż pod kreską.