- Pirat mógł skorzystać dzisiaj z usług Janka Kaczmarka, który nie wrócił jeszcze do Wiednia. Jak na talizman przystało, ponownie okazał się on szczęśliwy
- Adrian Rybowicz dyrygował obroną swojej drużyny wzorowo, niczym w meczu Legii Warszawa Jan Ziółkowski. Opłacało się pojechać do Warszawy i z wysokości trybun zasięgnąć odpowiedniej lekcji
- w drugiej połowie bramkarz Żółtych nabawił się kontuzji i między słupkami przyszło nam oglądać...Jana Kaczmarka! Nie znamy tylu pięknych słów, żeby opisać jego grę tego wieczoru