Pingwin w miniony poniedziałek zamknął pierwszą „10” ogółem odniesionych wygranych i ze zdobyciem kolejnego kompletu punktów nie zwlekał, bo już podczas rywalizacji z GC 5 Predators ponownie zgarnął pełną pulę. Podobnie jak w spotkaniu z Wartsilą Polska blisko był „dwucyfrówki”, choć droga do tego dość przekonującego zwycięstwa wiodła przez niełatwą pierwszą połowę. Udany start nie popchnął zespołu w kierunku kolejnych skutecznych prób, za to GC 5 Predators niedługo potem przejęli stery i przez kilka chwil przodowali. Ich prowadzenie skończyło się, gdy w protokole arbitra zameldował się Marek Kozakiewicz, a w drugiej części GC 5 Predators musieli patrzeć, jak rywale odjeżdżają im z wynikiem, w pewnym momencie odskakując aż na siedem trafień. Gracze Pingwina w kwadrans diametralnie zmienili swoje położenie, uciekając z remisu w bardzo wyraźną przewagę. Rekordowy występ zanotował Mateusz Olszacki, który od czasu listopadowej potyczki z Moonlight do siatki nie trafił, ale nadrobił zaległości, zdobywając aż cztery bramki.