Jeźdźcy Chaosu stanęli dzisiaj przed wyjątkową szansą. Mogli wykorzystać wczorajsze potknięcie „Repry” i jej kosztem awansować na szczyt trzecioligowej tabeli, ale nie udało im się nawiązać do dokonania sprzed pięciu dni. Wtedy bezproblemowo rozprawili się z GCE, tego wieczoru natomiast weteran rozgrywek do powtórki z ubiegłotygodniowej potyczki nie dopuścił. W szeregach Zielonych mocno swoją obecność na parkiecie zaznaczył Bartłomiej Liszek. Dwukrotnie kierował futbolówkę do bramki, w obu przypadkach uderzał lewą nogą, z czego przy pierwszym trafieniu strzelił aż z własnej połowy. W ciągu kilku minut zdobył zatem tyle goli, ile w trakcie ubiegłego roku. W międzyczasie w protokole meczowym dwa razy pojawiał się Artem Motronenko, a wynik 2:2 utrzymał się przez parę minut. Wówczas szalę na stronę Czarnych przechylił Elias Zugrav, ale potem o swoich możliwościach przypomniał Wiktor Kąkol, niwelując różnicę. GCE oraz Jeźdźcy Chaosu zamykają wtorkowe spotkanie z punktem. Czarni ponadto zyskali też zdjęcie drużynowe.