Tegoroczne rozgrywki IV ligi grupy „B” rozpoczęły się od spotkania Białych Żubrów z Pingwinem, a mecz sprzed dziesięciu tygodni zakończył się pomyślnie dla drugiego z teamów. Białorusini źle wystartowali, lecz potem byli nie do pokonania i porażka z otwarcia była jedyną w ich dorobku… aż do dzisiaj. W poniedziałek nastąpiła bowiem powtórka z inauguracji. Pingwin ponownie konkurentowi się przeciwstawił, wygrywając identycznym wynikiem jak w marcu, dzięki czemu zdobył już dwa punkty więcej niż sezon temu, jednocześnie do minimum redukując stratę do pierwszego miejsca. W trakcie marcowej potyczki do przerwy w lepszym położeniu znajdowali się jednak reprezentanci Białych Żubrów, skromnie 1:0, prowadząc po pierwszej części, za to tym razem na czele nie znaleźli się ani przez moment. Kilkunastu minut potrzebował Pingwin, by przeciwnika zaskoczyć, a strzelanie zainicjował Mateusz Małolepszy. Niedługo potem skutecznym zagraniem popisał się także Adam Warchoł, a kilka minut później atak zespołu zamknął Bartosz Lejman i sytuacja Pingwina przedstawiała się coraz lepiej. Końcowy kwadrans wypadł na remis, więc pod względem liczby zwycięstw Pingwin dogonił Białe Żubry.