AST Wolkus Wrzeszcz do wieczornej konfrontacji przystępował jako autor jednego z najwyższych zwycięstw ubiegłego tygodnia – i zarazem najwyższego na zapleczu elity – więc spodziewaliśmy ponownego gradu goli i być może festiwalu strzeleckiego w wykonaniu tych mocnych zespołów. Piłka jednak niezbyt często odnajdywała drogę do siatki, a głównie kierowali ją tam Ukraińcy z FT Adrenalin. Błyskawicznie zadali celny cios, a potem przewagę powiększyli do trzech bramek i znajdowali się w bardzo korzystnej sytuacji. Na tym nie poprzestali. Na niecały kwadrans przed zakończeniem konfrontacji znów z dobrej strony pokazał się świetnie dysponowany Ivan Niaiko i przy czterech golach różnicy było jasne, że niezwykle ciężko będzie ekipie z Wrzeszcza coś ugrać. Zawodnicy tej ekipy szukali swoich szans, ale odbijali się od solidnego bloku obronnego rywali. Musieli zadowolić się trafieniem honorowym i po dobrym widowisku to FT Adrenalin zszedł z boiska z punktami. AST Wolkus Wrzeszcz tak jak na początku listopada przystępował do starcia z FT Adrenalin z dobrej pozycji i ponownie rywalowi nie sprostał, choć przy ówczesnej porażce 0:10 ta dzisiejsza wydaje się mniej bolesna. Potwierdziło się, że team z Ukrainy to niewygodny przeciwnik i może zajść naprawdę wysoko.