Go Ropes Hanza Lider chciała dzisiaj pokazać moc, ale to Gazicho pokazało, że jest bardzo niewygodnym rywalem dla tej ekipy. Miesiąc temu Bordowi urwali punkt niemal pewnym zwycięstwa konkurentom, a dzisiaj wywalczyli pełną pulę, spychając przeciwników z drugiego miejsca. Nie było łatwo, a wszystko, co istotne dla losów pojedynku, wydarzyło się po przerwie. Długo futbolówka nie potrafiła odnaleźć drogi do siatki, choć znakomitą okazję do otwarcia wyniku miał Maciej Oelberg, który podczas pierwszej partii nie trafił do pustej bramki. Sytuacja 100%-owa wykorzystana nie została, ale później zawodnik miał swój wielki moment i zrehabilitował się za zmarnowaną „setkę”. Wcześniej jednak wśród strzelców meldowali się inni. Bordowi prowadzenie objęli za sprawą Andrzeja Rubetsa, ale kilkadziesiąt sekund później na tablicy widniał już remis. Niebieskim z trybun kibicował Adam Lamczyk i niewątpliwie do samego końca mógł mieć nadzieję, że jego koledzy zdołają opuścić parkiet z tarczą. Ostatnie słowo należało jednak do reprezentantów Gazicho, a konkretnie do Macieja Oelberga, który z około 10 metrów uderzył lewą nogą po ziemi, zapewniając drużynie trzy oczka.