Wiosną 2020 zawodnicy Filtrów Mannol Gdańsk nie przypominali samych siebie. Efektem ich dyspozycji był zaskakujący spadek na zaplecze, ale powrócili tu i najwyraźniej są silniejsi niż przedtem. Wygrali bowiem z dominatorem ostatnich wielu sezonów, sygnalizując, że mają możliwości, by po latach oczekiwania odzyskać tytuł. Dziś byli po prostu lepsi, co przyznał opiekun sopockiego teamu. Z powodzeniem na bramkę Ego Sopot zaatakowali już parę chwil po gwizdku, ale ripostą na gola Sebastiana Dziadkowca było szybkie trafienie Łukasza Dziengielewicza. Wyrównany początek sugerował, że konkurenci w wyścigu o pełną pulę będą szli łeb w łeb i rzeczywiście podczas pierwszej odsłony różnice między nimi były symboliczne. Rezultat zmieniał się kilka razy, ale do drugiej części żaden z przeciwników z przewagą nie przystępował. Dopiero w ciągu kwadransa od zmiany stron Filtry Mannol Gdańsk bardziej sopockiej ekipie odskoczyły, kiedy futbolówkę do siatki pakowali Rafał Bujnowski, Patryk Urbański i powtórnie Rafał Bujnowski. Ego Sopot już rywala nie dogonił i pierwszy raz od zakończenia edycji jesiennej opuścił plac gry bez punktów. Niewątpliwie każde stracone oczko może znacząco utrudnić starania o obronę trofeum.