Niespodzianki nie było! Leśniewski stanął przed szansą przypieczętowania tygodni starań i nie zmarnował tej okazji. W drugim z rzędu sezonie halowym zapewnił sobie miano najlepszego zespołu, ponieważ bez względu na losy najbliższej potyczki z El-Eco utrzyma lokatę na szczycie, powtarzając w ten sposób historyczne osiągnięcie z Zimy 2019/2020. AST Wolkus Wrzeszcz do zawodów przystąpił bez jednego z głównych strzelców, jakim jest Oliwier Bławat, na dodatek kostkę skręcił Michał Jędrzejewski, ale pozytywów również można się doszukać, ponieważ zespół przez długi czas prowadził z faworyzowanym rywalem. Końcówka zawodów toczyła się jednak pod dyktando nowego-starego mistrza. Wydostał się z opresji, z dwubramkowej przewagi przeciwnika nic nie pozostało, a na finiszu piłka lądowała w sieci jedynie po zagraniach zawodników lidera. Nie dopuścili zatem do zaskakującego rozstrzygnięcia i kolejny sukces ich autorstwa stał się faktem. AST Wolkus Wrzeszcz zamknął rundę z 10 punktami, ale nie wiadomo, czy utrzyma trzecie miejsce. Nie wiadomo również, czy w jego szeregach pozostanie Michał Jędrzejewski, który być może niebawem uda się do pracy poza granice Polski.