Piąty tydzień udany dla DAC.digital

Pogoda okazała się w czwartek dość łaskawa, pozwalając rozegrać komplet meczów. Padło ponad 100 bramek, a 10 z nich zdobyli zawodnicy DAC.digital, odnosząc kolejne w tygodniu przekonujące zwycięstwo. Skromnie wygrał natomiast nowy lider III ligi grupy „B” Jaguar Gdańsk, który podobnie jak MFS Gdańsk kolejny raz w sezonie zagrał na „0” z tyłu.




Liczba dnia:


11
– dzisiaj czyste konto zachowali grający w III lidze grupie „B” Jaguar Gdańsk oraz MFS Gdańsk, a łącznie w trakcie piątego tygodnia zmagań 11 drużynom udało się po sportowej walce ukończyć zawody na „0” z tyłu. Ponadto, w czterech czwartkowych meczach padło dokładnie 11 bramek




Mecz numer 1



Poraszka 1997 Gdańsk – DNV GL     4:4 (2:1)


Lipcowe spotkanie z udziałem Poraszki 1997 Gdańsk oraz DNV GL zakończyło się trzybramkowym zwycięstwem Zielonych. Dzisiaj powtórka sprzed kilkunastu tygodni jednak nie nastąpiła, a przeciwnicy z puli trzech oczek solidarnie zgarnęli po jednym. Dla Niebieskich to pierwszy od 330 dni remis, ale praktycznie do ostatnich chwil musieli o takie rozstrzygnięcie zabiegać. Dla Zielonych każdego gola zdobył inny zawodnik, a do przerwy dokonali tego Bartosz Kłos i Janusz Bartnicki, obaj odnotowujący premierowe w barwach drużyny trafienie. W szeregach przeciwników celnym strzałem popisał się Krzysztof Młynarski, a rezultat stykowy zwiastował emocje podczas drugiej części meczu. Niebiescy w ciągu paru chwil od zmiany stron wyrównali, ale na reakcję rywali długo nie czekaliśmy i na kwadrans przed końcem znów znaleźli się na czele. Równie szybka była jednak odpowiedź DNV GL, który po golu Piotra Dołębskiego doprowadził do remisu. Nie minęło kilkadziesiąt sekund, a swoją obecność na murawie golem zaakcentował Adam Lademann, obchodzący jubileusz 100. występu w Piłkarskiej Lidze Trójmiasta R-GOL . Kiedy wydawało się, że zwycięstwem zespołu uczci ten jubileusz, przewagi Zielonych pozbawił Karol Sobczak.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 2



Freestyle Team – Baccate       4:7 (2:3)


Po dwóch z rzędu zwycięstwach do czwartkowej konfrontacji przystępowali Freestyle Team oraz Baccate. Na szali leżała zatem kolejna wygrana, a sięgnęli po nią Cukiernicy, którzy w te sposób uczcili swój 20. występ w naszych rozgrywkach. Jednocześnie był to ich debiut na obiekcie Politechniki Gdańskiej, ale nie potrzebowali wiele czasu na zapoznanie z miejscową nawierzchnią. Jeszcze podczas pierwszej połowy na liście strzelców meldowali się Jan Kowalina, Mateusz Król i Dominik Król, ale przeciwnicy także nie próżnowali, a bramki autorstwa Wojciecha Litwińskiego i Michała Obuchowskiego pozwalały im utrzymywać z Szarymi kontakt. Było ciekawie, a od mocnego akcentu rozpoczęła się druga odsłona, kiedy sekundy po wznowieniu gry rezultat podwyższył Sławomir Marchewka, zdobywający 150. gola w karierze. Snajper Baccate później na listę strzelców się już nie wpisał, ale robili to inni, dzięki czemu lider zestawienia prowadzenia nie stracił. Cukiernicy nie dali się wybić z rytmu i umocnili się na szczycie IV ligi grupy „A”. Freestyle Team kończy piąty tydzień na dziewiątej pozycji.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 3



Skills – Wirtualna Polska Media     5:2 (2:0)


Po raz 20. w historii Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL do rywalizacji przystąpili zarówno Skills, jak i Wirtualna Polska Media. Ten mały jubileusz korzystnym rozstrzygnięciem uczcili będący w dobrej dyspozycji Czarni, którzy szybko pozbierali się po niedawnej porażce z Jaguarem Gdańsk. Debiut na boisku Politechniki Gdańskiej mogą zatem zaliczyć do udanych, a duży wkład w zwycięstwo miał Artur Bodalski, któremu kwadrans wystarczył, by dwukrotnie zameldować się na liście strzelców. Gole jego autorstwa zapewniły Skills przewagę po pierwszej części widowiska, z kolei w 31. minucie bramkę zdobył Szymon Górski, co pociągnęło za sobą błyskawiczną reakcję Czarno-Czerwonych i trafienie Jakuba Pekrula. Zasygnalizowali, że z walki o punkty nie mają zamiaru rezygnować, ale rywale odpowiedzieli równie szybko, a na 4:2 podwyższył Bartosz Bzowy. Kolejną akcję Czarno-Czerwonych sfinalizował jeszcze Paweł Sendrowski, ale był to koniec skutecznych ataków drużyny. Skills po sześciu meczach mają na koncie 12 oczek i skalsyfikowani są na najniższym stopniu podium, a Wirtualna Polska Media z punktem w dorobku zamyka tabelę III ligi grupy „B”.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 4



FC RedTube – Zmarnowane Talenty     2:7 (1:3)


Sklasyfikowany w dolnych rejonach tabeli II ligi grupy „A” FC RedTube podejmował usytuowane w czołówce Zmarnowane Talenty. Faworyt czwartkowej potyczki był zatem oczywisty, a Różowi bez większych problemów z tej roli się wywiązali, odnosząc czwarte w sezonie zwycięstwo. Od początku przeważali, a skuteczności jak zwykle nie można było odmówić Kacprowi Wrzaskowi. Otworzył rezultat w dziewiątej minucie, a kilka chwil później wartość na koncie drużyny podbił. Niebiescy sekundy później za sprawą Jacka Basałygo doprowadzili do sytuacji stykowej, ale reakcja rywali była równie szybka i różnicę dwóch goli przywrócił najlepszy obecnie strzelec tej grupy. Chwilę po zmianie stron kolejny raz dał się we znaki defensywie konkurentów, a na finiszu ponownie posłał futbolówkę do siatki. Wygrana Zmarnowanych Talentów nie była zagrożona. Podobnie jak w drugiej kolejce Jesieni 2020 obiekt Politechniki Gdańskiej Różowi opuścili z pełną pulą w garści, a trzy oczka pozwoliły im umocnić pozycję na podium. Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja weterana rozgrywek, który usytuowane jest pod kreską i podobnie jak półtora roku temu mierzyć się będzie z grą o utrzymanie.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 5



Oliwa Do Ognia – TechWind-PSG      4:3 (2:1)


Pod koniec lipca Oliwa Do Ognia i TechWind-PSG zmierzyli się na AWFiS, a starcie z ich udziałem zaowocowało podziałem punktów. Wówczas na tablicy widniał wynik 4:4, a dzisiaj wypracowany został niemal identyczny rezultat. Znów po stronie Oliwy Do Ognia pojawiła się „4”, a konkurent zgromadził minimalnie mniejszą wartość na koncie i to weteran Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL zamknął bieżący tydzień zwycięstwem. Podczas pierwszej partii dwukrotnie piłkę do siatki skierował Mateusz Dolny, a dla rywali bramkę zdobył Maciej Umanski, który na jednym trafieniu nie poprzestał i ostatecznie ukończył zawody z hat-trickiem w dorobku. Żaden z jego kolegów gola jednak nie strzelił, za to w szeregach przeciwnego teamu po blisko 52 miesiącach przerwy pojawił się Paweł Jurkiewicz. Na około kwadrans przed gwizdkiem dwukrotne zaskakiwał golkipera TechWind-PSG i, jak czas pokazał, przesądziło to o sukcesie Oliwy Do Ognia. Drużyna powrót na obiekt Politechniki Gdańskiej może uznać za udany. W klasyfikacji grupy „A” drugiego szczebla jest obecnie piąta, ale różnice w czołówce są niewielkie, więc podium jest w jej zasięgu.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 6



AST Wolkus Wrzeszcz – Go Ropes Hanza Lider     6:5 (5:4)


W spotkaniach z udziałem AST Wolkus Wrzeszcz i Hanzy Lider Gdańsk padało przeciętnie 13 bramek. Również i tego wieczoru zawodnicy obydwu drużyn stworzyli ofensywne widowisko, kierując piłkę do siatki aż 11 razy, zdecydowanie częściej podczas pierwszej połowy. Świetnie do zespołu z Wrzeszcza wprowadził się Paweł Deja, którego w barwach tego teamu ujrzeliśmy ponownie po ponad dwóch latach. Między 7. a 20. minutą skompletował hat-tricka, stając się najbardziej skutecznym graczem meczu. Swoje szanse wykorzystywali też inni i ostatecznie do przerwy minimalną różnicą wygrywał AST Wolkus Wrzeszcz. Po zmianie stron licznik drgnął natomiast tylko dwukrotnie. Pięć minut przed końcem Bartłomiej Pawluczuk podwyższył na 6:4, a niedługo potem gola kontaktowego zdobył Robert Olszak. Utrzymywał się zatem rezultat stykowy, ale finalnie Go Ropes Hanza Lider, choć bliska była wywalczenia przynajmniej puntu, opuścić musiała boisko na tarczy. Triumfuje AST Wolkus Wrzeszcz, któremu zwycięstwo  pozwoliło osiągnąć pułap 250 oczek w historii. W aktualnej tabeli pierwszoligowej zanotował awans i bieżący tydzień kończy na piątym miejscu, o dwie lokaty wyżej niż konkurent.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 7



DAC.digital – Korporats      10:1 (1:1)


DAC.digital dwa dni temu odniósł rekordowe w swojej historii zwycięstwo, a dzisiaj bliski był powtórzenia tego osiągnięcia. We wtorek 11:0 wygrał z Szopą600, a tego wieczoru 10:1 pokonał Korporats, choć rezultat po pierwszej części na takie rozstrzygnięcie nie wskazywał. Do przerwy był bowiem minimalnych rozmiarów remis, ale w ostateczności gol autorstwa Jana Fedorowicza z 12. minuty okazał się dla Korpo jedynie honorowym. Dwutygodniowy rozbrat z rozgrywkami najwyraźniej się Szczurkom nie przysłużył. Później konkurenci przejęli stery, podkręcili obroty i uzyskali przewagę, którą następnie systematycznie powiększali. Tercet ofensywny Julian Guzowski - Daniel Jastrzębski - Patryk Tulin znakomicie sobie radził. Wiele udanych akcji, celne wykończenie i każdy z tych zawodników w trakcie drugiej odsłony trzy razy posyłał futbolówkę do siatki. DAC.digital przekonującą wygraną uczcił debiut na AWFiS, a w poniedziałek pojawi się tu ponownie, by zmierzyć się z KLIDO. Po pięciu kolejkach ma w dorobku 10 oczek, a Korporats w trzech meczach ugrali trzy punkty.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 8



Ankara FC – Zabrani       3:8 (2:3)


Ankara FC obchodziła dziś mały jubileusz. Po raz 20. od pojawienia się w Piłkarskiej Trójmiasta R-GOL przystąpiła do rywalizacji, ale nie dane było drużynie uczcić tego występu zwycięstwem. Szyki pokrzyżowali jej Zabrani, którzy na każdym obiekcie świetnie sobie radzą i nie mają na siebie mocnych, choć początkowo w tarapatach się znaleźli… Niebiesko-Czerwoni po 10 minutach gry i bramkach autorstwa Sylwestra Głąbickiego i Jakuba Palucha prowadzili 2:1, ale na finiszu tej partii niepokonani przeciwnicy z minimalną nawiązką stratę zniwelowali. Z opresji się wydostali i do powtórki z poprzedniej odsłony nie dopuścili. Od kiedy znaleźli się na czele zawodów, cały czas utrzymywali się przynajmniej o krok przed rywalami, a potem systematycznie zwiększali dystans między stronami. Zabrani podejmowali kolejne próby, a akcje zespołu zamykali Mateusz Szkwarek oraz Hubert Kozieł i Michał Kozieł, kompletujący premierowego hat-tricka w karierze. Zabrani nieustannie utrzymują się za plecami czołowej „2”, ustępując wiceliderowi jedynie nieco słabszym bilansem strzelecki. Ankara FC po pięciu tygodniach zmagań jest dziewiąta.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 9



Rover Grupo – Vetrex Impro Trójmiasto     6:2 (3:2)


Grający w kratkę Rover Grupo podejmował na AWFiS będący bez zwycięstwa Vetrex Impro Trójmiasto. Między konkurentami do tej pory były cztery oczka różnicy na korzyść pierwszego z nich, ale po gwizdku kończącym tę batalię przewaga zeszłorocznego debiutanta wzrosła. Jako pierwszy tego wieczoru na obiekcie pojawił się Łukasz Walczuk, a pęd do gry przełożył się na pęd do wygranej, bo jego Rover Grupo świetnie rozpoczął zmagania. Nie minął kwadrans, a prowadził 3:0. Po kilkudziesięciu sekundach wynik otworzył Rafał Jonik, a następnie dwukrotnie podwyższał Maksymilian Bielak. Przeciwnikom nie odebrało to jednak chęci do działania. Przejęli inicjatywę i w ciągu kilku chwil za sprawą Radosława Pyry i Rafała Kaczmarskiego różnicę zredukowali do minimum, a taki stan pozwalał im wierzyć w odwrócenie złej serii. Za ciosem jednak nie poszli, a wiara w przełamanie ulatniała się wraz z kolejnymi trafieniami zawodników Rover Grupo. Po zmianie stron tylko oni meldowali się na liście strzelców i powetowali sobie straty z wtorku, gdy z Urzędnikami przegrali… 2:6. Podreperowali nieco bilans bramkowy, wyszli na mały „+” i ukończyli obecny tydzień na ósmej pozycji.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 10



Victus Apartamenty Sopot – HK Finance    5:10 (2:5)


Czwartkowy pojedynek dla HK Finance stanowił okazję do rewanżu za niewielkich rozmiarów porażkę sprzed 64 dni. Niewiele brakowało, a do konfrontacji z Victusem Apartamenty by jednak nie doszło… Zdanie sopocian zmieniało się jak aura w ostatnich dniach. Na godzinę przed gwizdkiem poinformowali, że oddają punkty walkowerem, ale chwilę później przekazali wiadomość, że jednak się pojawią. Obi drużyny na boisku się zatem zameldowały, a zwycięsko z wieczornej batalii wyszedł HK Finance. Popis skutecznej gry w ataku zaprezentował Sławomir Łożyński. Podczas pierwszej partii trzykrotnie pokonał stojącego z konieczności między słupkami Tomasza Kubiczka, a futbolówkę do siatki posyłali również Kamil Życzyński i Paweł Piórkowski. Gole Filipa Szerszyńskiego nie wystarczyły, by dać sopocianom korzystny rezultat do przerwy, ale i po przerwie nie udało im się dobrego wyniku uzyskać. W pewnym momencie stratę zmniejszyli do minimum, ale na finiszu Finansiści podkręcili tempo. Prowadzenia nie oddali ani na moment. Nawet widok starego znajomego, którego dostrzegli gdzieś w oddali przez szybę siłowni, nie wybił ich z rytmu i ostatecznie ze sporą przewagą ukończyli zmagania, popisując się najlepszą od 710 dni skutecznością.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 11



Jaguar Gdańsk – Galacticos Gdańsk     1:0 (0:0)


Sklasyfikowany na podium III ligi grupy „B” Jaguar Gdańsk mierzył się z usytuowanymi w strefie spadkowej Galacticos Gdańsk. Mogło się wydawać, że graczy bardziej doświadczonej ekipy czeka łatwa przerwa i bez problemów sięgną po trzy punkty, ale konkurenci tanio skóry nie sprzedali. Galaktyczni bardzo długo skutecznie bronili się przed utratą bramki. Praca Radosława Jóźwiaka i Piotra Kurowskiego w obronie w połączeniu z postawą stojącego między słupkami Pawła Głogowskiego procentuje i dopiero na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem arbitra udało się ich zaskoczyć, kiedy Piotr Wolak skierował futbolówkę do Pawła Kuźmowicza, który nadarzającej się okazji nie zmarnował. Gol jego autorstwa nie pociągnął jednak za sobą kolejnych strzałów, które znalazłyby ujście w sieci. Jaguar Gdańsk musiał zadowolić się skromnym zwycięstwem i „0” z tyłu, co z pewnością szczególnie ucieszyło Artura Hanusyka, zastępującego dziś między słupkami Bartosza Skrzeczowskiego. Jaguar Gdańsk obecny tydzień kończy na pozycji lidera i coraz bliższy jest powtórki z Wiosny 2017, gdy awans na drugi poziom wywalczył. Galaktyczni położenia nie zmienili, ale czynione postępy mogą napawać optymizmem.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 12



MFS Gdańsk – Animator      3:0 (1:0)


Podczas poniedziałkowej konfrontacji z Portem Lotniczym MFS Gdańsk zagrał bezbłędnie z tyłu i ukończył zawody z czystym kontem. Dzisiaj ponownie do utraty bramki nie dopuścił i wygrał z Animatorem, dla którego to druga porażka z rzędu i zarazem pierwszy w historii pojedynek na „0” z przodu. Na skuteczny atak czekaliśmy do 18. minuty. Wówczas podanie od jednego z kolegów na gola zamienił Jacek Łanowski, który kwadrans później ponownie wykończył akcję zespołu, podwyższając wynik na 2:0. Takich rozmiarów przewaga nie zapewniała jeszcze spokoju, dlatego gracze MFS Gdańsk podejmowali kolejne próby, z których jedna przyniosła spodziewane efekty. Na finiszu kolejny raz dobrze spisali się w ofensywnie, a rezultat ustalił Marcin Niemyjski. Zawodnicy w kraciastych trykotach po dość udanych występach z drużynami dolnej połówki zestawienia wpadli w lekki dołek i drugi raz w tym miesiącu opuścili płytę z pustymi rękoma. W najbliższy wtorek z dołka spróbują się jednak wydostać, choć nie będzie to łatwe, bo czeka ich bój z Jaguarem Gdańsk.




Pozdrawiamy

Zespół PL3 R-GOL

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci komfortu przeglądania oraz podniesienia jakości oferowanych treści. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony, wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Po zapoznaniu się z informacją kliknij znaczek "X" w celu zamknięcia okna. Polityka Plików Cookies