Jihad i Styrta Wrzeszcz wciąż z kompletem punktów

Spośród 25 rozegranych w środę spotkań 5 zakończyło się remisem. Taki rezultat osiągnął między innymi EKO-PIL Reaktywacja, dla którego była to pierwsza w sezonie strata punktów, a także Foka bez oka, podnosząca się po niedawnej porażce. Świetną passę kontynuują nabierający rozpędu FC Bombardierzy, od zwycięstwa do zwycięstwa wciąż kroczą Jihad i Styrta Wrzeszcz FC, zaś MaximusGdańsk.pl wyrównał swój rekord strzelecki sprzed kilku edycji.

 


Liczba dnia:


3
– spośród siedmiu niepokonanych nadal zespołów tylko trzy wciąż mają szansę ukończyć sezon bez straty punktu, a są to oglądani dziś w akcji Jihad oraz Styrta Wrzeszcz FC a także grupowy rywal drużyny z Wrzeszcza Cafe Ferber


 

Mecz numer 1


ESSAV – Może Noże Przymorze      4:4 (2:1)


Środowy wieczór w III lidze grupie „A” rozpoczął się od spotkania z udziałem ESSAV-u i Może Noże Przymorze. Przed dzisiejszą potyczką trzema oczkami więcej dysponował weteran Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL, który po ostatnim gwizdku przewagę nad konkurentem utrzymał na dotychczasowym poziomie. Padł bowiem remis, co dla obydwu zespołów jest drugim w sezonie tego typu rozstrzygnięciem. Sporych emocji dostarczył fragment między 16. a 18. minutą meczu. Najpierw piłkę w sieci umieścił Dominik Mańkowski, błyskawicznie odpowiedział wyrównującym golem Cezary Jung, ale równie natychmiastowo prowadzenie dla ESSAV-u odzyskał Michał Ziuzia. Przed zakończeniem tej partii bardziej doświadczony z konkurentów był w nieco lepszej sytuacji, za to na początku drugiej odsłony dodatkowo odskoczył, czyniąc swoją sytuację dużo bardziej komfortową. W 30. minucie na 3:1 trafił Rafał Mańkowski, osiągający dziś pułap 250 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, a sekundy później dobrej okazji nie zmarnował też Filip Leyk. Team z Przymorza znalazł się w tarapatach, ale niemalże w ostatniej chwili zdołał się z opresji wydostać. Na finiszu przejął inicjatywę i prawie całkowicie odwrócił losy widowiska. W 47. minucie różnicę zredukował nieco Rafał Ronowski, a potem popis swoich możliwości dał Adam Trynka, dwukrotnie w ciągu chwili wpisując się na listę strzelców, a tym samym zupełnie stratę niwelując. W dolnej części stawki nadal panuje spory ścisk, a 10. ESSAV zamykającego tabelę Może Noże Przymorze wyprzedza o trzy punkty.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 2


Drużyna A – RKS CHUWDU      2:7 (1:1)


Spośród ekip grupy „B” zaplecza elity jako pierwsze w środę na murawę wybiegły Drużyna A oraz RKS CHUWDU. Dla beniaminka była to kolejna szansa wywalczenia historycznych punktów na tym szczeblu, lecz i tej możliwości nie wykorzystał, choć po pierwszej połowie wydawało się, że w końcu doczeka się przełamania. Do przerwy był bowiem remis. Rezultat w 13. minucie otworzył Łukasz Madej, ale na krótko przed zakończeniem tej partii wyrównał Rafał Nieśmiała, ewidentnie mający patent na Jakuba Włocha, którego zawsze jest w stanie zaskoczyć, kiedy grają przeciwko siebie. Taki wynik nie promował żadnej ze stron, ale początkowa faza drugiej odsłony wyraźnie do wygranej przybliżyła Niebiesko-Zielonych. Wykonali kilka udanych akcji, a trzy z nich finalizował Krzysztof Janik, który między 31. a 44. minutą skompletował hat-tricka. Wcześniej swoją szansę na gola zamienił też Karol Rynasiewicz i na pięć minut przed gwizdkiem stan meczu wskazywał 1:5. Widać zatem, że Niebiesko-Zieloni odskoczyli, a prowadzenia z rąk już nie wypuścili i bezpiecznie minęli metę zawodów, do trzech przedłużając w ten sposób passę zwycięstw. Przyjacielski pojedynek zespołów Adriana Rybowicza i Roberta Trojanowskiego, którzy poza boiskiem się przyjaźnią, nie zakończył się więc ugodowym rozstrzygnięciem, co sprawia, że sytuacja Drużyny A dodatkowo się komplikuje, zaś powracający na pozycję wicelidera RKS CHUWDU może śmiało włączyć się do walki o awans, jeśli chce na nowo spróbować swoich sił na najwyższym szczeblu.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 3


ProStore Team – CNT-Centrum Napraw Technicznych      6:2 (2:2)


Zarówno ProStore Team jak i CNT-Centrum Napraw Technicznych próbowali dziś zbliżyć się do własnych rekordów punktowych. Można było zatem spodziewać się wyrównanego widowiska i rzeczywiście po pierwszej części trudno wskazać było do kogo powędruje pełna pula, ale druga odsłona rozwiała wątpliwości i komplet punktów wygrał ProStore Team. Zrewanżował się przeciwnikowi za niepowodzenie sprzed 195 dni, choć o realizację takiego scenariusza nie było łatwo. Do przerwy mieliśmy remis. Dwubramkową zaliczkę dla ProStore Team wypracowali Marcin Klocyk i Paweł Kisieliński, ale potem za odrabianie strat wzięli się rywale, którzy wskutek celnych uderzeń Adama Lewańczyka i Piotra Baranowskiego wynik wyrównali. Mogło się wydawać, że również po zmianie stron będziemy świadkami wymiany ciosów, ale w drugiej połowie na liście strzelców meldowali się już tylko zawodnicy Mateusza Sulika. Prowadzenie na około kwadrans przed ostatnim gwizdkiem arbitra odzyskał dla nich Paweł Brzostek, a potem swoją obecność na murawie wyraźnie zaakcentował Marek Luba, dwukrotnie na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu sekund umieszczając piłkę w sieci. ProStore Team z nawiązką odbudował zatem utraconą wcześniej przewagę i tym razem do powtórki z poprzedniej partii nie dopuścił. Korzystny rezultat obronił, a nawet i nieco odskoczył, kiedy wynik przysłowiowym rzutem na taśmę ustalał Paweł Kisieliński. ProStore Team świętuje 60. w historii zwycięstwo i powraca do czołówki.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 4


Wyspani – Infoprojekt      1:5 (0:3)


Po kilku miesiącach przerwy znów naprzeciwko siebie wybiegną Wyspani oraz Infoprojekt. W meczu rozegranym 169 dni temu padł minimalnych rozmiarów remis, z kolei tego wieczoru o kompromisach mowy nie było, gdyż dość pewnie pełną pulę chwycił Infoprojekt, przełamując się dzięki temu po czterech z rzędu porażkach. Biało-Niebiescy podczas pierwszej połowy ustrzegli się pomyłek, które mogłyby skutkować utratą bramki, za to sami parę razy przeciwników do błędów zmusili. Bohaterem tej części niezaprzeczalnie został Michał Mrozek, który świetnie sprawdzał się w ataku. Rezultat otworzył jeszcze zanim minęło 120 sekund od premierowego gwizdka sędziego, zaś w ciągu kolejnych 20 minut dwa razy pakował piłkę do siatki, kompletując w ten sposób premierowego hat-tricka w karierze. Ze swojej postawy mógł być zatem niezmiernie zadowolony, ale skutecznymi zagraniami nie odebrał Śpiochom chęci do działania. Wyspani nie zamierzali się poddawać, dlatego szukali swoich szans, co korzyść przyniosło w początkowej fazie drugiej odsłony, kiedy futbolówkę otrzymaną od Michała Kubieńskiego między słupkami zmieścił kapitan Karol Dąbrowski, nieznacznie różnicę niwelując. Wyspani za ciosem jednak nie poszli, więc znów inicjatywę starali się przejąć Biało-Niebiescy, w szeregach których tym razem precyzją wykazał się Damian Gajos. W trakcie ostatniego kwadransa dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców, jednocześnie pieczętując czwarte w sezonie zwycięstwo zespołu. Infoprojekt zajmuje 10. miejsce, a w najbliższej kolejce zawalczy o nowy rekord punktowy.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 5


Saymon System – SKORMET-Działkowicze Siedlce       9:3 (2:2)


W dziewiątej dla obydwu zespołów kolejce Jesieni 2018 Saymon System podejmował SKORMET-Działkowicze Siedlce. Saymon System podczas starcia z beniaminkiem próbował odczarować obiekt Gedanii, na którym poprzednio triumfował 22 tygodnie temu, i plan zrealizował, wygrywając dość pewnie po bardzo udanej drugiej połowie. Przeciwnik jednak trapiony jest kontuzjami, brakowało w jego szeregach paru ważnych ogniw, dlatego zakontraktował dziś debiutujących w Piłkarskiej Lidze Trójmiasta R-GOL Michała Kiedrowskiego i Mateusza Breina. Do przerwy jednak beniaminek dzielnie się trzymał, choć musiał gonić wynik. Najpierw bowiem do siatki trafił Marek Modrzejewski, stając się autorem gola numer 500 w historii zespołu, a następnie podwyższył Przemysław Gornowicz. Działkowicze pod koniec pierwszej partii za sprawą Bartłomieja Bemowskiego i Dawid Sochalskiego stratę zniwelowali, ale na początku drugiej odsłony znów znaleźli się w niekorzystnym położeniu. Dogodnej sytuacji nie zmarnował Przemysław Gornowicz, potem na 4:2 uderzył Tomasz Wierzba, ale na tym Czarni nie poprzestali. Przeprowadzili jeszcze kilka skutecznych akcji, więc jeden udany atak Błękitnych nie był w stanie wytrącić ich z rytmu. Świetnie sobie po przerwie radzili, a ich zwycięstwo w ostatniej minucie przypieczętował Mariusz Cholewiński, który na gola czekał dokładnie 125 tygodni. Saymon System goni górą połówkę zestawienia i jako 60. ekipa w historii rozgrywek osiąga pułap 150 łącznie zdobytych punktów.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 6


Nelton – Oliwa Do Ognia      7:6 (3:4)


W strefie spadkowej zmierzyli się Nelton i Oliwa Do Ognia. Przeciwnicy rywalizowali o zwiększenie szans na utrzymanie, a perspektywy na pozostanie na tym szczeblu poszerzył pierwszy z nich. Pozytywnym akcentem uczcił zatem swój 130. występ na arenie Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL, choć droga do sukcesu prosta nie była. Rewelacyjne otwarcie zanotowali bowiem Czarni. Tuż po premierowym gwizdku przewagę zapewnił im Mateusz Dolny i choć dość szybko stratę zniwelował Paweł Świniarski, to niedługo potem prowadzenie dla Czarnych odzyskał Sebastian Wencel. Sekundy później wyrównał Marcin Malak, a ta interesująca wymiana ciosów sprawiła, że po pierwszej części różnica między przeciwnikami była nieznaczna. Dystans między nimi pogłębił się jednak na początku drugiej odsłony, gdy popis swoich umiejętności dał Mateusz Dolny, a wartość na koncie Oliwy Do Ognia wzrosła do sześciu trafień. Mogło się wydawać, że pewnie zmierza do zwycięstwa, lecz Nelton nie zamierzał dawać za wygraną. Niebiescy rzucili się w pogoń za wynikiem, co przyniosło wymierne korzyści. Kolejne trzy gole zdobył rozgrywający najlepsze od równych 29 miesięcy zawody Marcin Malak, a w międzyczasie na liście strzelców zameldował się też Przemysław Kuciński, dla którego była to 150. w karierze bramka. Nelton zmienił bieg wydarzeń, a jego dorobek powiększył się do siedmiu punktów. Nadal znajduje się w strefie spadkowej, lecz jego strata do usytuowanej tuż pod kreską Oliwy Do Ognia zmalała do dwóch oczek.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 7


Jihad – Autos Gumisie       4:2 (2:0)


Na podium II ligi grupy „B” późnym wieczorem spotkali się Jihad i Autos Gumisie. Obydwie drużyny prezentują w tym sezonie świetną formę, walczą o awans, a dzisiaj perspektywy na grę w elicie poszerzyła pierwsza z nich. Oranje nie dopuścili zatem do powtórki sprzed 387 dni, kiedy z Białymi przegrali, a poprzez to do dziewięciu przedłużyli passę zwycięstw. W ciągu kwadransa gry wypracowali sobie dwubramkową zaliczkę. Na początku meczu futbolówkę między słupkami umieścił Piotr Jasiński, a następnie ścieżką przez niego wytyczoną podążył Przemysław Klinkosz i również wpakował piłkę do siatki. Pomarańczowi prowadzili, ale sukcesu nie mogli być jeszcze pewni. Taką przewagę dość szybko można uzyskać, a jeszcze szybciej stracić, z czego doskonale sprawę zdawali sobie też Biali. Nie poddawali się bowiem, a dzięki temu kwadrans od zmiany stron zaowocował naprawdę interesującą wymianą ciosów. W szeregach lidera z powodzeniem ataki zespołu zamykali Cezary Dobrzelecki i Bartosz Gronowski, z kolei pośród Autos Gumisi precyzją wykazali się Marcin Pawlicki i Wojciech Grajkowski, obaj mogący liczyć na dobre podania od Patryka Mikuczińskiego. Widać było, że żaden z rywali nie zamierza odpuszczać, ale na finiszu też żaden z nich udanej akcji już nie wykonał, w związku z czym utrzymał się wynik 4:2 na korzyść Jihdu. Wciąż pewnie przewodzi stawce, zaś Autos Gumisie straciły drugie miejsce, zamieniając je na trzecią lokatę.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 8


Agenci Futbolu – Zmarnowane Talenty      3:7 (0:2)


Najpóźniej spośród ekip grupy „A” trzeciej klasy rozgrywkowej do boju w środę ruszyli Agenci Futbolu i Zmarnowane Talenty. Druga z drużyn od czasu dołączenia do Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL punktów na Gedanii nie straciła i miejscowy obiekt nadal pozostaje w jej przypadku twierdzą nie do zdobycia dla konkurentów, gdyż po raz trzeci z tutejszego boiska zeszła z tarczą. Po pierwszej połowie Zmarnowane Talenty wygrywały do zera. Ustrzegły się w tej części utraty bramki, za to same niewielką przewagę wykreowały. Czystego konta w całym meczu jednakże nie zachowały, o czym już na początku drugiej partii przesądził celnym uderzeniem Kamil Spryszyński, zmniejszając nieco stratę. Agenci Futbolu zasygnalizowali w ten sposób, że broni nie zamierzają składać, ale patentu na rozpracowanie mocnych przeciwników dziś nie wynaleźli. Wyżej usytuowani konkurenci szybko odzyskali bowiem inicjatywę, a potem pilnowali przebiegu gry, nie pozwalając, by ich przewaga stopniała. Świetnie w ataku po raz kolejny radził sobie Kacper Wrzask, który do czterech zdobytych dziś bramek dorzucił dwa kluczowe podania, docierając tym samym do granicy 100 asyst w karierze. Podczas drugiej odsłony swoje okazje wykorzystali też Jakub Witkowski i jego imiennik Gołko, wobec czego dwa gole strzelone w samej końcówce przez Rafała Bróżdzińskiego nie były już w stanie zmienić biegu wydarzeń i uchronić Agentów Futbolu przed porażką. Wciąż jednak usytuowani są w górnej połówce tabeli, za to Zmarnowane Talenty wskoczyły na fotel lidera.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 9


ZUSwave – KS Gdańsk       5:5 (2:3)


ZUSwave oraz KS Gdańsk bezpośrednim pojedynkiem zamknęli środowe rozgrywki w IV lidze grupie „B”. Walczący o awans debiutant był faworytem wieczornej potyczki, ale nie w pełni tej roli podołał, gdyż niżej usytuowany przeciwnik bardzo mocno się postawił. Efektem wyrównanego widowiska był bowiem remis – dla debiutanta premierowy w historii, zaś dla konkurenta już trzeci w sezonie. Niebiescy nadal więc nie doczekali się wygranej, ale ambitnie do niej dążą, więc przełomowy triumf jest tylko kwestią czasu. Dziś po pierwszej połowie byli o krok bliżej od zwycięstwa niż rywale. Co prawda, zanotowali falstart, tracąc gola jeszcze przed upływem 120 sekund gry po strzale Mateusza Nadrowskiego, ale potem z nawiązką stratę zniwelowali. W dobrych sytuacjach nie pudłowali Piotr Gronowski i Damian Rosenberg, który dwukrotnie trafiał do siatki, wobec czego nawet bramka autorstwa Michała Leńca z 16. minuty nie pozbawiła Niebieskich prowadzenia. Dodatkowo ich przewagę w 32. minucie powiększył Tomasz Klaus, więc naprawdę bliscy byli sprawienia niespodzianki. Gracze ZUSwave jednakże nie pozwolili się zaskoczyć. Na finiszu przejęli inicjatywę, wykonując serię skutecznych ataków. Dzięki dwóm trafieniom rezultat wyrównał Andrzej Rubets, a niedługo potem szalę na ich stronę przechylił Patryk Kawski. Prawie odwrócili losy widowiska, lecz rzutem na taśmę do remisu doprowadził Kamil Szwaba, ratując w ten sposób punkt dla swojego teamu.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 10


Orły Północy Santander Bank – Gazprom Gdańsk      5:0 – walkower


Dzisiejszy wieczór w grupie „B” trzeciego poziomu mieli bezpośrednim starciem otworzyć Orły Północy Santander Bank i Gazprom Gdańsk, lecz do spotkania z ich udziałem nie doszło. Gazownicy poinformowali wcześniej o swojej absencji i po raz trzeci w sezonie oddali mecz walkowerem. Widać, że problemy kadrowe nie chcą ich opuścić, a wskutek takiego rozwiązania osunęli się na ostatnie miejsce w tabeli. Na ich koncie pozostał punkt, zaś dorobek Czerwonych powiększył się do 23 oczek. Ich pozycja na podium zestawienia jest niezwykle mocna, więc kwestią czasu wydaje się, kiedy zapewnią sobie awans. Są bardzo bliscy osiągnięcia historycznego sukcesu, do czego będą ambitnie dążyć. Dla podtrzymania formy chcieli nawet rozegrać wewnętrzny, do czego jednak ostatecznie nie doszło, ale zaoszczędzone dzisiaj siły przeznaczą na kolejne mecze, by przepustki na wyższy szczebel nie wypuścić z rąk.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 11


Styrta Wrzeszcz FC – SamSon Sopot      12:3 (3:2)


Na otwarcie dzisiejszego wieczoru w IV lidze grupie „B” Styrta Wrzeszcz FC podejmowała SamSon Sopot. Spotkały się zatem drużyny z naprawdę ciekawą historią w rozgrywkach Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL, a mecz z ich udziałem zakończył się pomyślnie dla ekipy z Wrzeszcza, po raz siódmy w sezonie uzyskującej dwucyfrowy rezultat. Po pierwszej części nie zanosiło się jednak na pewne zwycięstwo Fioletowych. Dwukrotnie na prowadzenie za sprawą Jakuba Komkowskiego i Michała Karnatha wysuwali się bowiem sopocianie, ale gracze z Wrzeszcza po strzałach Krzysztofa Kurowskiego i Mateusza Czerki stratę w obu przypadkach niwelowali. Golem do szatni szalę na ich stronę przechylił natomiast Sławomir Jaros, a błyskawicznie po wznowieniu gry wynik podwyższył niezawodny Patryk Krause. Seledynowi próbowali jeszcze odzyskać prymat w tym starciu. Dość szybko bramkę kontaktową zdobył Tomasz Szulc, ale potem stery przejęli rywale, którzy nie zamierzali dopuścić do utraty wypracowanej zaliczki. Podkręcili tempo i stopniowo wartość na ich koncie rosła, w czym duży udział miał Patryk Krause, lecz dogodnych okazji nie marnowali też inni. Zwycięstwo tuż przed ostatnim gwizdkiem przypieczętował Mateusz Czerka i Styrta Wrzeszcz FC nadal niepokonana zasiada w fotelu lidera, a od awansu dzieli ją tylko przysłowiowy włos. Z kolei trzech trafień brakuje jej do poprawienia dokonania z Jesieni 2014, więc wkrótce uczyni ten sezon rekordowym w swojej historii w zakresie liczby strzelonych bramek.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 12


Foka bez oka – Szopa600       3:3 (3:0)


W poniedziałek Foka bez oka poniosła premierową w sezonie porażkę, do zera przegrywając z Płotexem Meble. Podczas konfrontacji z Szopą600 starała się zatem na zwycięskie tory powrócić i choć po pierwszej części widowiska wydawało się, że tak właśnie się stanie, to ostatecznie pogodzić musiała się z remisem. Dla Foki bez oka to pierwszy od 1451 dni remis, zaś Szopa600 poprzednio tego typu rezultat odnotowała na inaugurację Wiosny 2018. Do przerwy jednakże na podział punktów się nie zanosiło. Foka bez oka przeważała w tej części meczu, prowadzenie obejmując już w ósmej minucie po strzale Bartosza Filipa. Kolejny fragment zaowocował dwoma następnymi udanymi atakami, które celnymi uderzeniami finalizował Przemysław Kraus, robiąc użytek z dobrych podań kolegów. Foka bez oka płynęła wartko po szóstą w sezonie wygraną, kończąc tę partię bez straconej bramki, lecz zaporą nie do ominięcia okazała się dla niej Szopa600, która nie zamierzała do zwycięstwa konkurenta dopuścić. Szopa600 stanęła więc twardo na drodze do sukcesu przeciwnika, stopniowo niwelując różnicę, jaka powstała w ciągu początkowych 25 minut rywalizacji. Po upływie pięciu minut od zmiany stron na liście strzelców pojawiło się nazwisko Jacka Prusinowskiego, za to kilkadziesiąt sekund później gola kontaktowego zdobył Paweł Jeliński. Przez kolejny kwadrans piłka drogi do sieci nie potrafiła odnaleźć, lecz na finiszu pomógł jej w tym Daniel Łastówka, wyrównując wynik i zapewniając swojej ekipie punkt.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 13


FC Bellatores – Ericsson       9:2 (4:0)


Do tej pory FC Bellatores oraz Ericsson rywalizowali z podobnym skutkiem. Między nimi były cztery oczka różnicy, lecz wskutek rozstrzygnięcia środowej potyczki ta wartość wzrosła do siedmiu punktów na korzyść FC Bellatores, który po raz pierwszy zatriumfował na boisku innym niż Gedania. Rewelacyjnie wszedł w mecz. Tuż po gwizdku sygnał do działania dał kolegom rozgrywający najlepsze jak dotąd zawody Kamil Tatuśko, który potrzebował nieco ponad kwadransa, aby dorobek drużyny powiększyć o kolejne dwa gole. Na krótko przed przerwą swoją obecność na murawie wyraźnie zaznaczył natomiast Krystian Lojewski, podwyższając na 4:0, lecz znakomite otwarcie drugiej partii zanotowali przeciwnicy, a niemal błyskawicznie po zmianie stron stratę nieco zmniejszył Grzegorz Choruży. Zawodnicy FC Bellatores, choć dysponowali dziś znacznie węższą kadrą, szybko się jednak otrząsnęli i przez długi czas nie dopuścili do utraty następnej bramki. Sami natomiast z powodzeniem działali w ofensywie, a wśród nich Kamil Tatuśko, strzelający w 31. minucie na 5:1. Następnie śladami kolegi podążyli Robert Sobocki i Jarosław Zając, zaś finisz należał do kompletującego hat-tricka Krystiana Lojewskiego, który przypieczętował czwarte w historii zwycięstwo zespołu. Chwilę wcześniej ponownie na liście strzelców zameldował się Grzegorz Choruży, ale nie zdołał uchronić Granatowych przed piątą z rzędu porażką. Nadal zajmują 13. miejsce, zaś FC Bellatores sklasyfikowany jest na siódmej pozycji.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 14


Lufthansa Systems Poland – Illuminati       1:9 (1:3)


W poniedziałek Illuminati pokonał Pub Polskie Kino, z kolei Lufthansa Systems Poland tego samego dnia uległa GCE. Wskutek takich rozwiązań Illuminati opuścił strefę spadkową, spychając pod kreskę właśnie Lufę. Dziś Lufa próbowała się za sytuację sprzed dwóch dni odegrać i odzyskać 12. lokatę, ale nabierający coraz większego rozpędu beniaminek na to nie pozwolił. Wygrał bowiem dość pewnie, odnosząc jubileuszowe 10. w swojej historii zwycięstwo, a poprzez to oddalając się od miejsc zagrożonych degradacją. W ciągu 18 minut gry dwukrotnie piłkę między słupki kierował Jacek Szczerbicki, a gole jego autorstwa trafieniem rozdzielił Miłosz Borkowski, również przyczyniając się do wzrostu wartości na koncie zespołu. Granatowi otrząsnęli się pod koniec pierwszej partii, kiedy Dawid Zieliński wykorzystał podanie od osiągającego pułap 100 punktów wśród „kanadyjczyków” Patryka Czajki, a tym samym częściowo różnicę zredukował. Czas pokazał jednak, że trafienie sprzed przerwy miało jedynie charakter honorowego... Później bowiem Granatowi już z pełnym sukcesem nie zaatakowali, za to Pomarańczowi jeszcze kilka razy odnaleźli się pod bramką przeciwników. Kapitalne zawody rozgrywał Jacek Szczerbicki, a oprócz niego dogodnych okazji nie marnowali Miłosz Borkowski, a także Kacper Zalewski i Jędrzej Zawal. Illuminati pomimo dużych trudności z początku sezonu jest już na dobrej drodze, by zapewnić sobie utrzymanie, bo dzisiaj wykonał ważny krok w tym kierunku.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 15


Maj Projekt – Akademia Gepetto      4:4 (2:1)


Akademia Gepetto Jesienią 2017, gdy obie drużyny występowały na zapleczu elity, nieznacznie pokonała idącego wówczas po awans Maj Projekt. Dziś liczyła zatem na powtórkę sprzed 373 dni, ale tym razem w pełni nie zdołała zaskoczyć doświadczonego przeciwnika. Padł bowiem remis, dla obydwu stron będący drugim tego typu rezultatem w sezonie. Po pierwszej części minimalnie przodował jednak Maj Projekt. Co prawda, lepiej spotkanie rozpoczął beniaminek, obejmując prowadzenie w 11. minucie po strzale Dawida Brzóski, ale celne uderzenia Rafała Wiszniewskiego i Łukasza Głogowskiego, osiągającego dziś pułap 250 oczek w klasyfikacji kanadyjskiej, pozwoliły Majom z nawiązką stratę zniwelować. Natychmiastowo po wznowieniu gry przewagę jednak stracili, kiedy gola wyrównującego wynik zdobył Maciej Jankowski, który uskrzydlony strzeloną bramką poszedł za ciosem i błyskawicznie przechylił szalę na korzyść Akademii Gepetto. W kolejnych minutach z większym powodzeniem atakowali jednak Majowie i najpierw piłkę w sieci umieścił Patryk Chudy, a sześć minut później dokonał tej sztuki także Marek Dąbrowski, trafiając wówczas na 4:3. Stan meczu zmieniał się jak w kalejdoskopie, prowadzenie parokrotnie zmieniało właścicieli, ale ostatecznie żaden z przeciwników spotkania nie wygrał, o czym przesądził w 43. minucie kompletujący hat-tricka Maciej Jankowski. Maj Projekt do siedmiu przedłuża serię gier bez porażki i przesuwa się tuż za podium pierwszoligowej tabeli, zaś Akademia Gepetto usytuowana jest pod kreską.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 16


Vetrex – Jaguar Gdańsk      13:3 (6:2)


W 10. dla obydwu drużyn kolejce Jesieni 2018 Vetrex podejmował Jaguara Gdańsk. Na szali wieczornej batalii leżała czwarta w sezonie wygrana, a sięgnął po nią pierwszy z wymienionych teamów, imponując tego wieczoru niebywałą skutecznością. Po raz trzeci w sezonie Okiennicy wypracowali „dwucyfrówkę”, jednocześnie wyrównali swój pierwszoligowy rekord strzelecki sprzed kilkunastu dni, a ta edycja pod względem liczby zdobytych goli bez wątpienia będzie jedną z najlepszych w ich historii. Bohaterem Okienników niezaprzeczalnie został Kacper Łazaj. Rozgrywał kapitalne zawody i łącznie aż 10 razy posyłał piłkę do siatki, z czego częściej podczas drugiej połowy. Co ciekawe, w trakcie tej jednej potyczki odnotował tyle samo trafień, ile łącznie zanotował w czasie bronienia barw Wolnych Strzelców oraz Godding Sopot w latach 2015-2016. To on otworzył rezultat w czwartej minucie, a do przerwy jeszcze trzykrotnie umieszczał futbolówkę między słupkami. Swoje szanse wykorzystali również Kamil Janke i Mateusz Patera, na co przeciwnicy odpowiadali udanymi zagraniami Jakuba Goździkowskiego i Marcina Malinowskiego. Różnica była jednak spora, a dodatkowo wzrosła błyskawicznie po zmianie stron, gdy na 7:2 podwyższył Kacper Łazaj. Kontynuował swoje show, mogąc przy tym liczyć na celne podania od kolegów, i pomógł odnieść swojej ekipie to jakże przekonujące zwycięstwo. Vetrex do trzech przedłuża pasmo gier bez porażki i umacnia pozycję w środku stawki.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 17


serwisrowerowygdansk.pl – Visline       3:9 (1:3)


Przed środową kolejką różnica między serwisrowerowygdansk.pl a Visline była minimalna. Dotąd oczkiem więcej dysponował pierwszy z zespołów, który dzisiaj chciał zastopować pasmo niepowodzeń, a poprzez to powiększyć nad konkurentem przewagę w tabeli. Motywacji do działania w jego szeregach na pewno nie brakowało, ale nie wystarczyło to, by po serii porażek się podnieść. Biało-Czarni przegrali po raz czwarty z rzędu, choć po pierwszej części ich strata do rywali była niewielka. Rezultat w siódmej minucie otworzył Michał Leśniczak, następnie wynik podwyższali Mateusz Prinz i jego imiennik Popielarz, na co Biało-Czarni zareagowali niedługo potem, gdy na 1:3 strzelił Daniel Szulc. Wciąż mocno liczyli się w walce o pełną pulę, lecz potem stopniowo ich szanse na sukces w tym spotkaniu malały. Mieli problemy z powstrzymaniem zapędów wymienionych wcześniej zawodników. Bardzo aktywny był Michał Leśniczak, świetnie czujący się w roli asystenta, za to kapitan Mateusz Popielarz odnotował dziś rekordowy w swojej karierze występ, kompletując hat-tricka. Hat-tricka uzbierał również wspomniany Mateusz Prinz, gola w 37. minucie – premierowego w historii swoich występów na otwartych obiektach – zdobył Mateusz Gruchała, na co przeciwnicy zareagowali dwoma skutecznymi atakami, które jednak losów widowiska nie odmieniły. Biało-Czarni nadal znajdują się w dołku i tracą lokatę na podium, za to Czerwoni przesuwają się na czwarte miejsce.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 18


MaximusGdańsk.pl – Wartsila Polska      18:5 (10:1)


MaximusGdańsk.pl trzy poprzednie mecze kończył z trzema straconymi golami, co za każdym razem skutkowało zupełnie innym rozstrzygnięciem. Podczas spotkania z Wartsilą Polska natomiast bramek stracił nieco więcej, ale sam popisał się jeszcze lepszą skutecznością, wyrównując ustanowiony 183 tygodnie wcześniej swój rekord strzelecki. Zadanie Zielonym ułatwiły kłopoty kadrowe w obozie Granatowo-Pomarańczowych, szeregi których zasilili sędzia oraz broniący barw ESP Oskar Wójcik. Ich skład został zatem uzupełniony, ale nie pomogło im to nawiązać walki z wyżej usytuowanymi przeciwnikami. Sygnał do ataku dał Zielonym po upływie kilkudziesięciu sekund od premierowego gwizdka rozgrywający najlepsze w karierze zawody Szymon Chrostowski, lecz zanim koledzy podążyli jego śladami, z odpowiedzą pospieszyli rywale, a stratę zniwelował Karol Kornacki. Bardzo szybko jednakże Zieloni prymat w tym starciu odzyskali, a potem systematycznie odjeżdżali z wynikiem, jeszcze przed przerwą uzyskując dwucyfrowy rezultat. Znakomitą formą wciąż imponował Szymon Chrostowski, dobrych okazji nie marnowali także Artur Koluch, Tomasz Sikora i bardzo aktywny Łukasz Basiński, który tego wieczoru powtórzył świetny występ z połowy maja, kiedy również zakończył mecz z pięcioma trafieniami na koncie. Niemal błyskawicznie po zmianie stron różnicę nieznacznie zredukował Maciej Furman, ale równie natychmiastowa była reakcja rywali, którzy znów odskoczyli. Zwycięstwo MaximusGdańsk.pl nie było zagrożone i pewnie tę wygraną dowiózł do mety, jednocześnie notując awans na podium.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 19


SII Gdańsk – Korporacja Budowlana DORACO      1:4 (1:2)


Po kilku dniach przerwy znów na murawie pojawił się SII Gdańsk. W ósmej dla obydwu ekip kolejce podejmował dziś Korporację Budowlaną DORACO, ale potwierdziło się to, że Jesienią 2018 nie ma szczęścia do nowych drużyn... Po raz czwarty w sezonie przegrał bowiem z debiutantem, choć środowe niepowodzenie było mniejszych rozmiarów niż wcześniejsze porażki. Po pierwszej połowie różnica między konkurentami była minimalna. W dziewiątej minucie Adam Mańka wypatrzył dobrze ustawionego Krzysztofa Bartoszuka, który nadarzającej się okazji nie zaprzepaścił, a po upływie kolejnych dziewięciu minut w roli strzelca sprawdził się Maciej Sikorski, któremu zagrywał Michał Schweiger. Pod koniec tej partii udaną akcję wykonali natomiast Niebiesko-Biali, a piłkę otrzymaną od Marka Brzóski w sieci umieścił Maciej Kania, doprowadzając w ten sposób do sytuacji stykowej. Niebiesko-Biali mocnym akcentem zamknęli tę odsłonę widowiska, za to drugą część pozytywnie rozpoczęli Budowlańcy, odbudowując przewagę dwóch trafień. Znów drogę do bramki otwierał Adam Mańka, tym razem podając Maciejowi Sikorskiemu, który celnie uderzył na 1:3. Taki stan utrzymywał się niemal do ostatniego gwizdka sędziego, lecz zanim arbiter spotkanie zakończył, Budowlańcy przypieczętowali swój triumf. Tym razem role się odwróciły, ponieważ jako asystent spisał się Maciej Sikorski, a jego podanie na gola zamienił Adam Mańka, ustalając w ten sposób rezultat. Korporacja Budowlana DORACO wraca na zwycięskie tory, powiększając przewagę nad SII Gdańsk do pięciu punktów.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 20


EKO-PIL Reaktywacja – Dekpol S.A.        3:3


Do starcia w czołówce grupy „A” czwartej klasy rozgrywkowej doszło dzisiaj na stadionie Ogniwa. W szranki stanęli EKO-PIL Reaktywacja i Dekpol S.A., a efektem widowiska z ich udziałem był niewielkich rozmiarów remis, pozwalający pierwszemu z rywali wyrównać rekordowe osiągnięcie z Wiosny 2017. Niebiesko-Biali zapewne jednak liczyli na więcej i kontynuację zwycięskiej passy, a tak podzielić musieli się punktami, czego w swojej dotychczasowej historii doświadczyli tylko raz – 82 tygodnie temu. Dziś jednak znacznie trudniej było im w pełni skutecznie przedrzeć się przez blok obronny przeciwnego teamu, choć kilka udanych akcji przeprowadzili, a w jednej z nich asystował kapitan Radosław Pilas, który tradycyjnie zawody zakończył z przynajmniej oczkiem zarobionym do klasyfikacji kanadyjskiej. Dwukrotnie drogę do bramki otwierał kolegom Rafał Bronka, a wypracowanych przez zespół sytuacji nie marnowali Dawid Krawcewicz i Bartosz Kacprzak, mając w ten sposób realny wpływ na przebieg środowej batalii. Było to jednak zbyt mało, by serię wygranych podtrzymać, ale EKO-PIL Reaktywacja niewątpliwie już w najbliższej kolejce będzie chciał się odkuć, by móc wtedy świętować nowy rekord. Mimo tego drobnego potknięcia nadal jednak pewnie lideruje tabeli, za to Dekpol S.A. obecnie jest piąty, lecz wciąż szanse na poprawienie dokonania z Wiosny 2018, gdy zgromadził w sumie 28 oczek, posiada.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 21


Żurawie – AB Flora      3:4


Pojedynek tuż nad strefą spadkową II ligi grupy „B” stoczyli Żurawie oraz AB Flora. Sytuacja obu konkurentów do komfortowych nie należy, więc kosztem będącego w podobnym położeniu rywala chcieli zwiększyć swoje szanse na utrzymanie. Plan zrealizował drugi z nich, a wskutek takiego rozstrzygnięcia jego przewaga nad usytuowanym nad kreską przeciwnikiem wzrosła do sześciu oczek. Widać, że Żółci w ostatnim czasie podkręcili obroty, wyraźnie oddalając znad siebie widmo degradacji. Zarówno jednak konfrontacja z końcówki października jak i dzisiejsza batalia były dość wyrównane, stąd też trudno było przewidzieć, czyje konto pełna pula zasili. Ostatecznie uzupełniła dorobek Żółtych, których tak jak przed kilkoma dniami do zwycięstwa poprowadził Bartłomiej Rutyna. Wówczas zdobył pięć z ośmiu bramek dla drużyny, natomiast dzisiaj popisał się hat-trickiem, zaś jedną sytuację wykorzystał również Przemysław Aszyk, a to wystarczyło, by metę zawodów minąć z jednym golem na koncie więcej niż Żurawie. Tego wieczoru zatem AB Florze znacznie trudniej było pokonać Żurawie niż 226 dni temu, gdy triumfowała różnicą czterech trafień, ale najważniejsze są trzy punkty i większy komfort boiskowych działań, jaki AB Flora dzięki dzisiejszej wygranej zyskała na czas najbliższych paru tygodni.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 22


FC Bombardierzy – aptekagemini.pl      9:3


Najpóźniej w grupie „C” trzeciego poziomu do rywalizacji przystąpili w środę FC Bombardierzy oraz aptekagemini.pl. Niepokonane od trzeciej kolejki Bomby chciały przedłużyć serię gier bez porażki i swoje zamiary wcieliły w życie, po raz drugi w sezonie triumfując różnicą sześciu goli. Czarni bliscy byli uzyskania dwucyfrowego rezultatu, a głównym motorem napędowym ich działań ofensywnych był Piotr Marzec, najwyraźniej mający chęć na koronę króla strzelców. Goni przodującego w zestawieniu Roberta Makucha z Płotexu Meble, a dzisiaj uzupełnił swój dorobek o cztery bramki, co jednak nie było jego rekordowym dokonaniem. Dwukrotnie mniejszą wartość na swoim koncie strzeleckim zgromadził natomiast Adam Lewandowski, któremu jednak dwa trafienia wystarczyły, by tego wieczoru przeskoczyć barierę 100 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Raz piłkę w sieci umieszczali natomiast Mariusz Magdziarczyk, Jakub Klóska i Jarosław Ekert i tak oto Czarni wspólnymi siłami zapracowali na piąte z rzędu zwycięstwo, które dało im awans na piąte miejsce, co doprowadziło do jeszcze większego ścisku w czołówce tabeli. Dzięki temu walka o awans dodatkowo się zacieśni, za to w grze o przepustki na zaplecze nie uczestniczą Aptekarze, którzy Wiosną 2018 przecież usytuowani byli bardzo wysoko, a teraz osunęli się tuż nad strefę spadkową.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 23


Simpro – Całodobowi       2:5


Dzisiejszy maraton w grupie „B” trzeciego szczebla zakończył się późnym wieczorem na stadionie Ogniwa, gdzie w szranki stanęli Simpro i Całodobowi. Drugi z zespołów do tej pory w Sopocie konkurował dwukrotnie i w obu przypadkach wyjeżdżał stąd z pełną pulą. Najwyraźniej dobrze się tutaj czuje i w środę to potwierdził, pokonując różnicą trzech trafień znacznie bardziej doświadczonego konkurenta. Dorobkiem strzeleckim Całodobowych podzielili się dziś Kamil Kowalewski i Michał Mironowicz, którzy wzięli na siebie snajperskie obowiązki. Pierwszy z nich sprawiał sporo problemów obrońcom Simpro, w efekcie czego uzbierał hat-tricka, zaś klubowy kolega futbolówkę do bramki posyłał dwukrotnie, odnotowując w ten sposób swój najlepszy jak dotąd występ. Zieloni jednak nie ograniczali się tylko do działań defensywnych, ale również szukali swoich szans z przodu, a to pozwoliło im na skuteczne ataki przeciwników odpowiedzieć celnymi uderzeniami Wojciecha Wacha i Piotra Czaprana. Nie wystarczyło to jednak, by z rytmu wytrącić rozpędzonych Całodobowych, którzy pewnym krokiem stąpają po zwycięskiej ścieżce i do czterech przedłużają serię wygranych gier. W tabeli pozwoliło im to awansować z szóstego na piąte miejsce i teraz posiadają o cztery punkty więcej niż sklasyfikowane na ósmej pozycji Simpro.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 24


Gang Lambady – AST Wrzeszcz      3:6


Środowy wieczór w gronie pierwszoligowców bezpośrednim pojedynkiem zamknęli Gang Lambady i AST Wrzeszcz. Poprzednio zmierzyli się ze sobą w czerwcu, kiedy pewnie 10:5 wygrał pierwszy z nich, za to po 149 dniach od wiosennej batalii udaną próbę rewanżu za czerwcowe niepowodzenie podjął team z Wrzeszcza i teraz to on utrudnił przeciwnikowi walkę o utrzymanie. Gangsterzy nie zamierzają jednak się poddawać. W przedmeczowym wywiadzie wspominał o tym ich kapitan Piotr Nowosielski, przypominając jednocześnie, że końcówki sezonów przeważnie mają dobre i mimo kilku kontuzji będą starali się zapewnić sobie miejsce na najwyższym szczeblu na czas następnej odsłony zmagań. Jeśli zatem słowa kapitana okażą się prorocze i choćby tak jak w ostatnich tygodniach edycji wiosennej Gangsterzy podkręcą obroty, wyraźnie swój dorobek powiększając, rzeczywiście przed realizacją czarnego scenariusza mogą się uchronić, choć oczywiście łatwe to nie będzie. Dziś bowiem obiekt w Sopocie opuścili z pustymi rękoma, a osłodzić gorycz tej porażki mogły im bramki autorstwa Tomasza Prusko oraz Bartosza Zienkiewicza. Pomarańczowi natomiast ze stadionu Ogniwa wynieśli dużo lepsze wspomnienia i przede wszystkim trzy punkty, pozwalające im opuścić strefę spadkową i zamienić lokatę tuż pod kreską na bezpiecznie dziewiąte miejsce.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 25


Victus Apartamenty Sopot – Korporats       9:5


Victus Apartamenty Sopot starał się zwycięstwem uczcić 70. w swojej historii występ na boiskach Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL, z kolei Korporats chcieli podtrzymać świetną serię, a w ten sposób nawiązać do osiągnięcia z Jesieni 2017, kiedy również passę czterech wygranych zanotowali. Przeciwnikom towarzyszyły odmienne założenia, a swoje zamiary w życie wcielił pierwszy z nich, sprawiając, że w jego całkowitym dorobku w chwili obecnej znajduje się minimalnie więcej zwycięstw niż porażek. Nie było jednak łatwo o kolejny triumf. Pojedynek był bowiem zacięty, obaj konkurenci nastawili się na dość otwartą grę, a dzięki temu często mogliśmy obserwować widok lądującej w siatce futbolówki. Częściej posyłali ją tam sopocianie, wspólnymi siłami pracując na ten sukces, a dorobkiem strzeleckim podzieliło się trzech zawodników, którzy w podbramkowych sytuacjach liczyć mogli na celne podania swoich kolegów. Najczęściej do sieci trafiał Daniel Chrzanowski, dokonując tej sztuki czterokrotnie, a w ten sposób odnotowując najlepszy występ od Wiosny 2012, czyli czasów kiedy bronił jeszcze barw Legalize YT. Nieco rzadziej niż on futbolówkę między słupki posyłał Grzegorz Witek, który poprzednio hat-tricka uzbierał Jesienią 2012, grając wówczas dla MKsys Systemy i Serwery. Do wyniku swoje cegiełki dołożył również Maciej Raniowski, pomagając drużynie uzyskać najwyższy w sezonie rezultat, który w połączeniu z poniedziałkowym zwycięstwem zaowocował spektakularnym zwycięstwem ze strefy spadkowej na piąte miejsce.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 26


ImprezowyDomek.pl – Soprano Team      5:8


Po raz drugi w 2018 roku skrzyżowały się drogi ImprezowyDomek.pl i Soprano Team. Parę miesięcy temu powyższe zespoły rywalizowały ze sobą na czwartym szczeblu, a w starciu sprzed 198 dni triumfował drugi z nich, zaś dziś na trzecim poziomie ponownie lepszy był Soprano Team, który tak jak w kwietniu strzelił przeciwnikowi dokładnie osiem bramek, zaś stracił o jedną więcej niż poprzednio. Co ciekawe, nawet lista strzelców wieczornej potyczki przedstawia się podobnie do tej sprzed blisko 200 dni. Wówczas Imprezowicze mogli liczyć głównie na celne uderzenia Marcina Scheila i Wojciecha Kineckiego, którzy również tego wieczoru nie pudłowali w dobrych sytuacjach, pomagając swojej ekipie nawiązać z przeciwnikiem walkę. Ponadto, premierowe dwa trafienia w karierze zanotował Mateusz Romanowski, ale jeszcze częściej piłkę między słupki posyłali Seledynowych, a w ich ofensywie znów prym wiódł Grzegorz Musik. W trakcie wiosennej konfrontacji z Imprezowiczami uzbierał hat-tricka i także dzisiaj takim wyczynem się popisał, a dodatkowo jeszcze lepiej odnajdywał się w roli asystenta, aż cztery razy otwierając kolegom drogę do bramki. Opłacało się szukać dobrze ustawionych kolegów, bo oni stworzonych okazji nie marnowali, a wśród nich precyzją tak jak w kwietniu wykazywali się między innymi Jan Gołąb i Paweł Szymkiewicz. Soprano Team śrubuje swój trzecioligowy rekord punktowy, jednocześnie umacniając pozycję w górnych rejonach tabeli.


 

pozdrawiamy

zespół PL3 R-GOL

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci komfortu przeglądania oraz podniesienia jakości oferowanych treści. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony, wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Po zapoznaniu się z informacją kliknij znaczek "X" w celu zamknięcia okna. Polityka Plików Cookies