Prawie 160 spotkań za nami!

Za nami wrześniowy etap rozgrywek... Łącznie rozegrano 157 meczów, a w jednym z nich oglądaliśmy Seaonics, który dziś rozpoczynał przygodę z Piłkarską Ligą Trójmiasta R-GOL. Na starcie zapłacił frycowe, a trzy oczka jego kosztem zgarnął Ericsson, świętujący premierowe zwycięstwo. Pierwszy w historii remis zanotowali Młodzi Bajeczni Techniczni, Jeppesen dotarł do granicy 200 ogółem zdobytych punktów, z kolei Styrta Wrzeszcz FC bliska była wyrównania swojego rekordu strzeleckiego.

 


Liczba dnia:


157
– we wrześniu tego roku rozegrano łącznie 157 ligowych spotkań, czyli o 32 więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego

 


Mecz numer 1


Styrta Wrzeszcz FC – Legendarni.com      20:3 (8:1)


Styrta Wrzeszcz FC swój powrót na arenę Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL uczciła niedawno wygraną nad Młodymi Bajecznymi Technicznymi, lecz na tym nie zamierzała poprzestać. Dzisiaj poszła za ciosem i pokonała Legendarni.com, a poprzez to osiągnęła pułap 50 zwycięstw w historii. Fioletowi spisali się rewelacyjnie, jednocześnie na odległość dwóch trafień zbliżając się do ustanowionego dokładnie 206 tygodni wcześniej rekordu strzeleckiego. W ofensywie brylował Patryk Krause, choć jako pierwszy to Sławomir Jaros wyraźnie zaakcentował swoją obecność na murawie. W ciągu kilkudziesięciu sekund od premierowego gwizdka zainicjował marsz ku wygranej, a niedługo potem podwyższył prowadzenie zespołu. Następnie swoje snajperskie umiejętności prezentował wspomniany Patryk Krause, a na finiszu tej partii kolejne gole zdobył też Sławomir Jaros. Fioletowi posiadali w garści solidną zaliczkę, ale nie zamierzali zwalniać tempa, tylko dalej dążyli do powiększenia wartości na swoim koncie. Oprócz wymienionych wcześniej zawodników dobrych sytuacji nie marnowali też inni. Hat-tricka po zmianie stron uzbierał Mateusz Śliwa, na kwadrans przed końcem futbolówkę między słupki posłał Jakub Krutul, zaś to jakże okazałe zwycięstwo przypieczętował Arkadiusz Radolski. Legendarni.com wykonali dziś kilka skutecznych ataków, ale nie wystarczyło to nawet, by chociaż postraszyć rozpędzonych rywali. Stryta Wrzeszcz FC zademonstrowała natomiast kawał dobrej piłki i zasłużenie zgarnęła pełną pulę, jednocześnie pokazując wszystkim, że jest głównym faworytem do wygrania rozgrywek IV ligi grupy „B”.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 2


Młodzi Bajeczni Techniczni – KS Gdańsk       3:3 (2:1)


Dla Młodych Bajecznych Technicznych dzisiejsza batalia była jednocześnie szansą na rewanż za niewielkich rozmiarów porażkę sprzed 366 dni i częściowo tę okazję wykorzystali, zmuszając rywali do podzielenia się punktami. Pierwsza połowa miała dość ciekawy przebieg... W 12. minucie spotkania stojący między słupkami Rafał Hoppe kopnął piłkę w stronę bramki przeciwników, a futbolówka pod nieuwagę golkipera KS Gdańsk wylądowała w sieci. Golkiper akurat podawał bowiem piłkę na boisko obok i nie miał możliwości zobaczenia tego strzału. Niebiescy mogli jednak liczyć na postawę fair-play konkurentów, którzy pozwolili im od razu wynik wyrównać. Wyścig o zwycięstwo wystartował więc na nowo i ponownie na jego czele, choć w innych okolicznościach, znaleźli się Zielono-Biali. Tuż przed przerwą prowadzenie dał im Michał Miklaszewski, na co Niebiescy odpowiedzieli w 30. minucie, gdy celnie z rzutu karnego uderzył Maciej Piech. Zielono-Biali nie potrzebowali jednak dużo czasu, aby odzyskać prymat w tym starciu, gdyż na kwadrans przed końcem na 3:2 trafił Marcin Żach. Nie był to koniec emocji, bo tak niewielka różnica o niczym nie przesądzała, z czego doskonale sprawę zdawali sobie też gracze KS Gdańsk... Dążyli więc do zniwelowania straty, co popłaciło w 43. minucie, gdy piłkę do bramki wpakował Damian Rosenberg. Po wymianie ciosów oba zespoły zgarniają po jednym oczku, co w przypadku Młodych Bajecznych Technicznym jest historycznym remisem.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 3


AidemMedia Friends – CNT-Centrum Napraw Technicznych      4:4 (1:0)


Najwcześniej w IV lidze grupie „A” na murawę wybiegli w czwartek AidemMedia Friends i CNT-Centrum Napraw Technicznych. Pierwsza z drużyn jako ostatnia w tym gronie inaugurowała rozgrywki i sezon rozpoczęła dość udanie – od remisu. Pierwszy raz w swojej historii na otwarcie podzieliła się punktami, choć po pierwszej części znajdowała się o krok przed konkurentem. Ekipa Wojciecha Juzwy prowadzenie objęła w 12. minucie po strzale Marcina Dęgi, a następnie w ciągu kilkudziesięciu sekund od zmiany stron wartość na jej koncie wzrosła za sprawą uderzenia Anasa Zaindina. Sytuacja drużyny uległa dodatkowej poprawie, ale przeciwnicy nie zamierzali składać broni. Na nieco ponad kwadrans przed końcem bramkę kontaktową zdobył pozyskany z Radia Gdańsk Gabriel Hendryk, a tuż po nim piłkę do siatki posłał też Piotr Baranowski, wyrównując w ten sposób rezultat. Zrobiło się zatem niezwykle interesująco, a taki rozwój wydarzeń zwiastował pasjonującą końcówkę spotkania... Zarówno AidemMedia Friends jak i CNT-Centrum Napraw Technicznych szukali kolejnych szans, w efekcie czego obydwa zespoły solidarnie zgromadzony do tej pory dorobek podwoiły. Dla AidemMedia Friends trafiali Marcin Dęga i debiutujący w Piłkarskiej Lidze Trójmiasta R-GOL Marcin Pochojka, z kolei w szeregach CNT-Centrum Napraw Technicznych dobrych okazji nie zmarnowali na finiszu Adam Lewańczyk i Gabriel Hendryk. Mecz kończy się remisem i to pierwszy Jesienią 2018 tego typu rezultat w tej grupie.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 4


EY – Jeppesen       3:5 (1:2)


Trzeci raz w historii Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL skrzyżowały się ścieżki EY oraz Jeppesen. Niecały rok temu 4:2 triumfował Jeppesen, Wiosną 2018 5:2 wygrał EY, z kolei na początku bieżącej odsłony zmagań w starciu tych zespołów ponownie górą był Jeppesen, który odzyskał prowadzenie w zakresie bezpośrednich pojedynków. Jeszcze w środę EY próbował przełożyć mecz, ale nie udało znaleźć się zastępstwa, w związku z czym team Michała Brudzińskiego wybiec musiał na boisko i walczyć, choć nie dysponował optymalnym zestawieniem. Granatowi świetnie rozpoczęli czwartkowe spotkanie i tuż po gwizdku znaleźli się na czele zawodów. Kilka chwil później, gdy dogodnej okazji nie zaprzepaścił Radosław Kossakowski, odskoczyli z wynikiem, ale Biali nie zamierzali dawać za wygraną. W 16. minucie trafienie kontaktowe po zagraniu Jakuba Walczaka zanotował Marcin Horoszko, więc tę połowię Biali zakończyli z zaledwie minimalną stratą. Nadal mocno liczyli się w grze o pełną pulę, ale w ciągu kilku minut od rozpoczęcia drugiej odsłony zwycięstwo wyraźnie im odjechało. Celnie podawał Robert Banach, a stworzone sytuacje wykorzystali Hubert Kozieł i Natan Lange. Przewaga Granatowych wzrosła, ale przeciwnicy walczyli do ostatniego gwizdka. Na finiszu dwukrotnie na liście strzelców meldował się Maciej Czajkowski, ale swojej szansy nie zmarnował też Robert Banach, pozwalając Jeppesen utrzymać się na prowadzeniu. Jeppsen triumfuje po raz drugi i jednocześnie osiąga pułap 200 zdobytych w historii punktów.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 5


Lufthansa Systems Poland – Szopa600       3:11 (1:7)


Lufthansa Systems Poland we wtorek sprawiła sporą niespodziankę, triumfując minimalnie nad typowanymi do walki o awans FC Bombardierami, więc dzisiaj chciała ten sukces powtórzyć, pokonując kolejną mocną ekipę z czołówki. Szopa600 nie pozwoliła jednak się zaskoczyć, dzięki czemu nie powieliła losu poprzednika i umocniła swoją pozycję na szczycie tabeli III ligi grupy „C”. Już po pierwszej części wyraźnie prowadziła. Czarni rewelacyjnie weszli w mecz, a tuż po gwizdku przewagę dał im Łukasz Nowosielski. Kilka chwil później wynik podwyższył Paweł Jeliński, a w 12. minucie śladami kolegów podążył Wiktor Świąder, który pod koniec tej partii ponownie umieścił futbolówkę w siatce. W międzyczasie dogodnych okazji nie marnowali też inni... Dwukrotnie trafiał Jakub Czajkowski, a raz Damian Kopczyński, na co Granatowi odpowiedzieli jedną skuteczną akcją, którą celnym uderzeniem zamknął Piotr Szwoch. Różnica między zespołami była więc duża, a po zmianie stron dodatkowo wzrosła... Lufa nie była w stanie przejąć inicjatywy, a pojedyncze udane ataki biegu wydarzeń nie zmieniły. Pewnie po wygraną zmierzała bowiem Szopa600, w szeregach której hat-tricka uzbierali Łukasz Nowosielski i Jakub Czajkowski, natomiast zwycięstwo w 48. minucie przypieczętował Daniel Wielechowski. Czarni mogli nawet wygrać wyżej, ale realnej szansy na zdobycie bramki pozbawił ich ukarany z tego powodu czerwoną kartką Radosław Łabuziński, którego jednak takie przewinienie nie eliminuje z kolejnego meczu swojej ekipy.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 6


Saymon System – RKS CHUWDU      2:9 (0:3)


Dla Saymon System dzisiejszy mecz stanowił doskonałą okazję do rewanżu za niepowodzenie sprzed 149 tygodni, jednakże nadarzającej się możliwości nie wykorzystał i podobnie jak Jesienią 2015 stracił punkty na rzecz bardziej doświadczonego konkurenta. Niebiesko-Zieloni dobrze wystartowali. Tuż po gwizdku prowadzenie zapewnił im Dominik Juszkiewicz, a po chwili ich przewaga wzrosła wskutek precyzyjnego strzału Krzysztofa Janika. W 10. minucie śladami kolegów podążył natomiast Karol Rynasiewicz, który również wpakował piłką do siatki, podwyższając w ten sposób na 0:3. Niebiesko-Zieloni przed drugą połową znajdowali się w naprawdę dobrej sytuacji i byli zdeterminowani, by pracy włożonej w pierwszą część spotkania nie zaprzepaścić. Od razu po zmianie stron ruszyli więc z kolejnym atakiem i za sprawą Oresta Synowca wartość na ich koncie wzrosła. Następny fragment to natomiast popis w wykonaniu Seweryna Janika, który dwukrotnie na przestrzeni paru minut pokonał golkipera rywali. Czarni niemal błyskawicznie odpowiedzieli trafieniem autorstwa Karola Różyńskiego, któremu podawał Przemysław Gornowicz, ale tą skuteczną akcją z rytmu świetnie dziś dysponowanych przeciwników nie wybili. RKS CHUWDU do utraty korzystnego wyniku nie dopuścił, a tę wygraną na krótko przed końcem przypieczętował uderzeniem z rzutu karnego bramkarz Jakub Włoch. RKS CHUWDU triumfuje pierwszy raz w sezonie, ale to nie koniec dobrych newsów, gdyż wciąż kontuzjowany Robert Trojanowski, który poczynaniom kolegów przyglądał się z boku, prawdopodobnie w następnym tygodniu będzie zdolny do gry.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 7


InCore – JTI Polska Sp. o.o.       1:1 (0:1)


InCore oraz JTI Polska Sp. z o.o. Wiosną 2018 znakomicie radzili sobie na trzecim szczeblu, gdzie jednak nie mieli możliwości zmierzyć się w bezpośrednim meczu. Jesienią 2018 rywalizują natomiast na drugim poziomie i tutaj dane było im się spotkać na boisku, a w starciu z ich udziałem padł remis. JTI Polska Sp. z o.o. wystąpił w nowych zielonych strojach z żółtymi wstawkami, które jednak nie okazały się równie szczęśliwie co poprzednie trykoty, w których triumfował dwukrotnie. Długo nie potrafił uzyskać przewagi i kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zaowocuje bezbramkowym remisem, futbolówkę w kierunku Pawła Kozioła posłał Rafał Kołodziejski, umożliwiając koledze otwarcie wyniku. Tuż przed przerwą Zieloni objęli zatem prowadzenie i niemal do ostatniego gwizdka znajdowali się na czele zawodów. Bliscy byli wygranej, ale na finiszu wypracowaną przez siebie zaliczkę stracili... Skuteczny atak w 47. minucie wykonali bowiem konkurenci, a po zagraniu Adama Piechoty stratę zniwelował Michał Banasik, zapewniając – jak się po chwili okazało – punkt swojej drużynie. Konfrontacji beniaminków zwycięzcy zatem nie wyłoniła. InCore remisuje drugi raz Jesienią 2018 i w tabeli II ligi grupy „A” zajmuje obecnie dziewiąte miejsce. Na pozycję wicelidera awansował natomiast niepokonany JTI Polska Sp. z o.o., dla którego dzisiejszy remis był pierwszym od równych 68 tygodni tego typu rozstrzygnięciem.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 8


Avers – Agenci Futbolu      5:6 (3:5)


W trzeciej kolejce Avers podejmował Agentów Futbolu. Przed spotkaniem oczkiem więcej dysponował Avers, z kolei po ostatnim gwizdku dwa punkty przewagi w tabeli III ligi grupy „A” posiadają konkurenci. Agenci Futbolu triumfowali minimalnie po zaciętym boju, a nieznaczną przewagę uzyskali już na początku spotkania. Zanim minęło siedem minut od gwizdka, stojącego z konieczności między słupkami Łukasza Rachfała pokonali Jacek Malinowski i Michał Pleszkun, zdobywający premierowego w karierze gola. Czerwoni jednak również nie próżnowali i na starcie zawodów na liście strzelców zameldował się Łukasz Grabarek. Tuż przed upływem kwadransa gry wyrównał Jakub Dawidowski, a to zwiastowało ciekawy finisz pierwszej części meczu. Spośród Czerwonych piłkę w sieci umieścił jeszcze Szymon Kamiński, który dziś osiągnął pułap 100 oczek w klasyfikacji kanadyjskiej, za to w obozie przeciwników dobrych okazji nie zmarnował Rafał Bróżdziński, który dwukrotnie pakował futbolówkę do bramki, a także Jarosław Bobko. Agenci Futbolu do przerwy dysponowali niewielką zaliczką, ale sukcesu nie mogli być jeszcze pewni... W końcowej fazie meczu kolejną sytuację wykorzystał Jacek Malinowski, ale konkurenci nie odpuszczali, walcząc do ostatnich minut... Mocno i skutecznie bezpośrednio z wolnego uderzył Michał Janowski, a tuż przed końcem do sytuacji kontaktowej doprowadził Jakub Dawodowski. Avers bliski był remisu, ale finalnie opuścił boisko na tarczy. Pełną pulę z murawy podnieśli Agenci Futbolu, dla których podobnie jak przed tygodniem obiekt Politechniki Gdańskiej okazał się szczęśliwy.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 9


ROL.KO – Zmarnowane Talenty      2:5 (0:3)


Po raz trzeci w sezonie w akcji zaprezentowali się ROL.KO oraz Zmarnowane Talenty. Dotychczas debiutant radził sobie wyśmienicie, wygrywając oba poprzednie spotkania i tego wieczoru spisał się równie dobrze, triumfując nad weteranem Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL. W szeregach ROL.KO pojawił się dziś nowy na ligowym podwórku Błażej Borowy, ale nie zdołał pomóc drużynie uchronić się przed porażką. Zmarnowane Talenty już bowiem do przerwy nieco odskoczyły z wynikiem. Uzyskały trzybramkową zaliczkę, na którą składały się gole autorstwa Kacpra Wrzaska, Bartosza Kubinowskiego oraz Grzegorza Krzewskiego, odnotowującego premierowe w karierze trafienie. Nie była to jednak strata nie do odrobienia, z czego doskonale zdawali sobie sprawę Pomarańczowi... Próbowali więc zbliżyć się do konkurentów, a podejmowane przez nich działania efekt przyniosły w 31. minucie, gdy na 1:3 strzelił Damian Łupiński. Kilka chwil później jednak ponownie dystans między przeciwnikami się powiększył, a dogodnej okazji nie zmarnował Adrian Ordak, który po raz pierwszy w karierze umieścił futbolówkę w sieci. ROL.KO losów widowiska nie zdołało już odwrócić, w związku z czym drugi raz Jesienią 2018 opuszcza boisko na tarczy. Tak jak na inaugurację Pomarańczowi punktów nie zarobili, a w drogę powrotną zabrali ze sobą jedynie żółty kartonik, jaki za faul na Kacprze Wrzasku otrzymał Robert Jaworski. Zmarnowane Talenty z kolei nadal podbijają ligowe podwórko i przejmują dowodzenie w grupie „A” trzeciego szczebla.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 10


Seaonics – Ericsson       2:6 (2:1)


Seaonics przygodę z Piłkarską Ligą Trójmiasta R-GOL rozpoczął dzisiaj na boisku AWFiS, a jego rywalem był Ericsson, który z kolei debiut miał już za sobą. Dziewięć dni temu Granatowi nie sprostali MacGregorowi, ale dzisiaj zrekompensowali sobie straty poniesione na inaugurację, pokonując włączającego się do gry konkurenta. Przed spotkaniem zawodnicy Seaonics mogli liczyć na ciekawie urządzoną odprawę przez arbitra Adama Grabowskiego, który udzielił im cennych wskazówek dotyczących przepisów. Wiedzę zatem pozyskali, więc przyszła pora na praktykę i początkowo boiskowe praktyki wypadały w ich wykonaniu świetnie. Co prawda, lepiej wystartowali Granatowi, szybko obejmując prowadzenie, ale w 13. minucie wyrównał Bartosz Bilski, który dodatkowo pod koniec pierwszej połowy powtórnie skierował piłkę do siatki, przechylając szalę na stronę Seaonics. Ponadto, świetnie bronił dziś Wojciech Maroski, więc gracze Seaonics przed drugą częścią mogli być pełni optymizmu. Po przerwie na liście strzelców meldowali się jednak już tylko przeciwnicy... W ciągu kilkudziesięciu sekund od wznowienia gry ponownie z roli snajpera wywiązał się Grzegorz Choruży, a na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem minimalną przewagę Granatowym zapewnił Dominik Sieciechowicz. Nauczeni na błędach z poprzedniej odsłony tym razem do utraty wypracowanej zaliczki nie dopuścili, za to sami nieco z wynikiem odskoczyli. Kolejne dwie bramki zdobył Grzegorz Choruży, a w międzyczasie swoją szansę wykorzystał także Andrzej Piekarski, dzięki czemu Ericsson w pewnym stylu odwrócił losy widowisk, uzupełniając swój dorobek o historyczne zwycięstwo.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 11


MacGregor – MOVINN       3:2 (1:1)


MOVINN wygrał dwa wcześniejsze spotkania, a do tego zgarnął tytuł Drużyny 2. Tygodnia. Walczył zatem o trzeci z rzędu triumf, ale chcąc korzystną passę podtrzymać, musiał przeciwstawić się nie tylko MacGregorowi, ale i klątwie Drużyny Tygodnia, mówiącej o tym, że przegrywa się najbliższy mecz po otrzymaniu tego wyróżnienia... Niestety i tę ekipę klątwa Drużyny Tygodnia dopadła, co zapewne nie martwi jednak przeciwników, świętujących drugie z rzędu zwycięstwo. Lepiej spotkanie rozpoczął jednak MOVINN. W szóstej minucie Jan Bielówka pokonał stojącego między słupkami Rafała Sosnowskiego, zapewniając MOVINN prowadzenie. Na reakcję przeciwników czekaliśmy niemalże do zakończenia pierwszej połowy, a autorem gola wyrównującego wynik został Marek Zieliński. Wstępna faza drugiej odsłony potoczyła się natomiast po myśli zawodników MacGregor. Nie minęło 180 sekund od wznowienia gry, a futbolówka znalazła się w sieci po uderzeniu Kamila Piotrowskiego. Na kwadrans przed końcem widowiska ponownie na listę strzelców wpisał się Marek Zieliński, za to Espitia Orlando, który bronił w szeregach MacGregor po przerwie, musiał wyciągać piłkę zza pleców tylko raz. Zaskoczył go, podobnie jak jego poprzednika, Jan Bielówka, dzięki któremu Biali nadal liczyli się w walce o punkty. Straty jednak nie zdołali zniwelować i ponieśli pierwszą w historii porażkę, ale mimo niepowodzenia kapitan Przemysław Topolewski stanął przed kamerą i udzielił bardzo fajnego wywiadu. Komplet oczek wskakuje na konto MacGregor, którego atutem – szczególnie po przerwie – były udane kontrataki.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 12


ESP – Wyspani       3:4 (0:2)


ESP w trzech wcześniejszych meczach ugrał trzy oczka, natomiast Wyspani za sobą mieli tylko jedno spotkanie, którego nie potrafili rozstrzygnąć z pozytywnym dla siebie skutkiem. Obaj przeciwnicy sklasyfikowani byli więc w dolnej części tabeli IV ligi grupy „A”, a dzisiaj swoją sytuację nieco poprawił drugi z nich, podnosząc się po inaugurującym sezon niepowodzeniu. Na mecz nieznacznie spóźnili się bracia Obuchowscy, czyli filary ESP, za to punktualnie przybył kapitan Śpiochów Karol Dąbrowski, który mocnym akcentem rozpoczął ten pojedynek. Po zagraniu Bartosza Bruhna w piątej minucie wyprowadził swój zespół na czoło zawodów, z kolei w 13. minucie to Karol Dąbrowski odnalazł się w roli asystenta, a jego podanie wykorzystał rozgrywający kapitalne zawody Bartosz Bruhn. Ten sam zawodnik w ciągu kilkudziesięciu sekund od zmiany stron ponownie rezultat podwyższył, ale rosnąca strata nie odebrała Czerwonym chęci do działania. Na nieco ponad kwadrans przed gwizdkiem z powodzeniem zaatakowali, a akcję wykończył Victor Portilla Del Rio, który dostał piłkę od Rafała Galeńskiego. Kilka minut później pierwszą w karierze bramkę zdobył Piotr Raczyński, dzięki czemu ESP zbliżył się do rywala na minimalną odległość. Bliski był wyrównania, ale szybko możliwość realizacji takiego scenariusza przekreślił Bartosz Bruhn, który skompletował pierwszego od 210 tygodni hat-tricka i zarazem podwyższył na 2:4. Czerwoni próbowali jeszcze gonić wynik, ale kolejny gol autorstwa Victora Portilli Del Rio jedynie zmniejszył rozmiar niepowodzenia.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 13


Jaguar Gdańsk – Team Currenda      3:7 (1:3)


Początki Jaguara Gdańsk w gronie pierwszoligowców nie są łatwe. Przegrał trzy wcześniejsze pojedynki, więc do czwartkowej konfrontacji z Teamem Currenda nie podchodził jako faworyt. Beniaminek podjął jednak rękawicę, próbując sprawić niespodziankę, ale ponownie nie zdołał podnieść z murawy punktów. Przez długi czas liczył się jednak w walce o pełną pulę. Rezultat w ciągu chwili od gwizdka otworzył Tomasz Wityk, a nieco ponad kwadrans później stan meczu podwyższył Jakub Piłat, ale beniaminek zareagował natychmiast i do sytuacji kontaktowej doprowadził Bartosz Skrzeczowski. Równie błyskawiczna była jednak odpowiedź Białych, którzy w 20. minucie za sprawą Łukasza Szmydkiego odtworzyli dystans dwóch goli. Przodowali, ale cały czas czuli na plecach oddech przeciwników... Próbowali więc przewagę powiększyć, co popłaciło na początku drugiej partii, gdy ponownie piłkę w sieci umieścił Tomasz Wityk. Czarno-Zieloni się nie poddawali, w efekcie czego niedługo potem nieznacznie stratę zmniejszyli, rozpętując w ten sposób istną wymianę ciosów... W ciągu kolejnych dwóch minut obie drużyny zdobyły bowiem po jeszcze jednej bramce i na kwadrans przed końcem mieliśmy wynik 3:5. Różnica była niewielka, jednak Biali zwycięstwa z rąk nie wypuścili. Na finiszu odskoczyli rywalom, a czwartkowy triumf przypieczętował Micha Wachowski. Team Currenda wygrywa wyżej niż na inaugurację, pozostając jednym z pięciu niepokonanych pierwszoligowców.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 14


Może Noże Przymorze – FC RedTube      1:6 (1:2)


Może Noże Przymorze historyczny punkt wywalczył na boisku AWFiS i dziś na tutejszy obiekt powrócił. Zapewne liczył, że miejscowa nawierzchnia będzie mu sprzyjała równie mocno jak kilka dni temu, ale tym razem murawa nie okazała się sprzymierzeńcem debiutanta. Pełną pulę z placu gry podniósł bowiem FC RedTube, który dzięki czwartkowej wygranej po trzech kolejkach tej edycji ma w dorobku o punkt więcej niż uzbierał w trakcie całej Wiosny 2018. FC RedTube po pierwszej połowie prowadził minimalnie, choć jego przewaga mogła być wyższa, ale w kilku sytuacjach zabrakło skuteczności. Precyzji nie zabrakło natomiast w okolicach 15. minuty meczu Marcinowi Kudeniowi, który dwukrotnie na przestrzeni kilkudziesięciu sekund umieszczał piłkę między słupkami, korzystając przy tym z podań Łukasza Szudzika. Zawodnicy z Przymorza pod koniec tej partii nieco stratę zmniejszyli, kiedy futbolówkę od Adama Trynki otrzymał Rafał Ronowski, który nadarzającej się okazji nie zmarnował i zdobył premierową w karierze bramkę. Debiutant z weteranem rozgrywek utrzymywał więc kontakt, lecz ten kontakt urwał się w drugiej części spotkania, kiedy doświadczony rywal odskoczył z wynikiem. Niebiescy nie pudłowali, a rezultat przysłowiowym rzutem na taśmę ustalił Radosław Lewandowski, pewnie uderzając z rzutu karnego w lewy róg. FC RedTube wygrywa wyżej niż na inaugurację, choć ten triumf mógł być bardziej okazały, lecz momentami zawodziła skuteczność, a w bramce rywali dobrze radził sobie Krzysztof Rynkus. Może Noże Przymorze natomiast musi uzbroić się w dodatkową cierpliwość i historycznego zwycięstwa poszukać w najbliższej kolejce.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 15


Metsä – ZUSwave       10:2 (4:0)


Zarówno Metsä jak i ZUSwave znakomicie rozpoczęli przygodę z rozgrywkami, wygrywając na inaugurację, a pierwszy z zespołów ponadto zdążył też później zanotować remis. Przeciwnicy byli więc niepokonani, dlatego między sobą stoczyli bój o pozostanie w kręgu niezwyciężonych, co zaowocowało sukcesem pierwszego z nich. Metsä wyśmienicie wystartowała. Zaledwie sekund potrzebowała, aby objąć prowadzenie, a zapewnił jej to Jakub Piotrowski. Niedługo potem ścieżką wytyczoną przez kolegę podążył Bartłomiej Fila, z kolei w 16. minucie celnie uderzył Maciej Parys, odnotowując premierowe trafienie w karierze. Na tym jednak Metsä nie poprzestała, a wynik tej części widowiska zamknął ten, który rezultat otworzył, czyli Jakub Piotrowski. Ekipa Bartłomieja Fili dysponowała sporą przewagą, ale obrotów nie zamierzała zmniejszać. W drugiej połowie utrzymała wysokie tempo i wyraźnie wartość na swoim koncie podbiła, w czym udział mieli Łukasz Dembicki, Adrian Iwanek, Paweł Kowalski, kompletujący hat-tricka Bartosz Fila i Jakub Piotrowski, który tuż przed gwizdkiem także uzbierał hat-tricka, pomagając drużynie uzyskać rekordowy dwucyfrowy wynik. ZUSwave wykonał natomiast tylko dwie udane akcje, wobec czego dziś nie był w stanie powalczyć o zwycięstwo i poniósł pierwszą w historii porażkę. Nadal niepokonana przez sezon kroczy więc Metsä, a jej zawodnicy pytali się później, czemu nie byli dziś uważani za faworytów... Ze swojej postawy są jednak zadowoleni i stwierdzili, że w sumie w każdym meczu mogą być czarnym koniem.



pozdrawiamy

zespół PL3 R-GOL

Komentarze 

 
0 #2 ZUSwave szuka sparingpartnera Jacek 2018-10-01 09:03
Szukamy ekipy na sparing na 07/10 g.18-20 (niedziela).

Chętnie zagramy z ekipą z III-IV ligi. Boisko typu orlik przy Subisława 22 na Żabiance ze światłem i bez opłat.

Kontakt: Jacek, 503619192
Cytować
 
 
0 #1 Jaguar szuka sparingpartnera Bartek 2018-09-29 21:59
Witam, szukamy sparingpartnera na środę 21.30, albo na czwartek 20.00. Boisko w Kokoszkach za free.

Kontakt: bskrzeczowski@g mail.com
Cytować
 
Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci komfortu przeglądania oraz podniesienia jakości oferowanych treści. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony, wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Po zapoznaniu się z informacją kliknij znaczek "X" w celu zamknięcia okna. Polityka Plików Cookies