Bramki, rekordy, niespodzianki... Czyli poniedziałek w PL3

Początek dziewiątego tygodnia Wiosny 2018 to aż 278 zdobytych bramek, kilka niespodzianek i rekordów... Nieoczekiwanie z InPost Wyspiarzami wygrał Contact Finance, niepokonany dotąd FC Bez Nazwy poniósł porażkę, zaś kosztem Visline historyczne zwycięstwo odniosła Grupa LUX MED. Nowe rekordy punktowe ustanowili natomiast Dream Team, Dekpol S.A., Soprano Team, Atena S.A. oraz BiałoAzzurri FC.

 


Liczba dnia:


278
– w poniedziałek na trójmiejskich boiskach strzelono aż 278 bramek, co daje średnio ponad 10 goli na mecz

 


Mecz numer 1


MaximusGdańsk.pl – Hotel Orle      13:3 (5:2)


Niepokonany MaximusGdańsk.pl mierzył się dziś z będącym dotąd bez zwycięstwa Hotelem Orle, z którym w ramach poprzednich edycji wygrywał trzykrotnie. Aktualna sytuacja w klasyfikacji oraz bilans bezpośrednich starć rolę faworytów nadawały gdańszczanom, a oni z tej roli wywiązali się bez większych problemów, podobnie jak Jesienią 2016 strzelając drużynie Macieja Zdanowskiego 13 goli. Marsz w kierunku zwycięstwa zainicjował już w szóstej minucie Tomasz Sikora, ale Hotelarze chcieli przeciwnikom ten marsz utrudnić, efektem czego był gol wyrównujący autorstwa Macieja Zdanowskiego zdobyty w dziewiątej minucie spotkania. Kilkadziesiąt sekund później nieoczekiwanie to Hotel Orle znalazł się na czele zawodów, a przewagę zespołowi zapewnił Bogdan Puckowski. Początek konfrontacji miał zatem niespodziewany przebieg, ale gdańszczanie wydostali się z tarapatów, z wyraźną nawiązką niwelując stratę jeszcze przed przerwą. Po zmianie stron nadal prym wiedli podopieczni Jarosława Marczewskiego, nie dopuszczając jednak do utraty przewagi. Prężnie działali w ofensywie, a jedną z wiodących postaci był Łukasz Basiński, odnotowujący rekordowy w karierze występ. Zakończył zawody z pięcioma bramkami na koncie, za to Artur Pawłowski zaliczył jedno trafienie mniej, zaś hat-tricka uzbierał wspomniany wcześniej Tomasz Sikora. MaximusGdańsk.pl pozostaje niepokonany i przynajmniej na jeden dzień przejmuje stery w IV lidze grupie „A”. Wciąż może pierwszy raz w historii zamknąć sezon bez porażki w dorobku, a ta wizja na pewno będzie drużynę motywować do ciężkiej pracy na boisku.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 2


SKORMET-Działkowicze Siedlce – Siwy Dym       5:2 (1:2)


Rozgrywki nowego tygodnia w III lidze grupie „B” zainaugurowali SKORMET-Działkowicze Siedlce oraz Siwy Dym. Niepokonani od początku kwietnia Błękitni podejmowali zatem będących bez wygranej od blisko miesiąca Szarych, a zwycięsko z tej konfrontacji wyszli pierwsi z wymienionych, którzy tym samym sprostali roli faworytów. Po pierwszej części pachniało jednak niespodzianką... Znakomicie w mecz weszli bowiem Szarzy, którzy po upływie kilkudziesięciu sekund rywalizacji za sprawą celnego strzału Karola Jewiarza wysunęli się na czoło zawodów. Natomiast w 20. minucie, gdy na uderzenie zdecydował się Adam Miotk, dodatkowo odskoczyli, ale reakcja Działkowiczów była natychmiastowa, gdyż błyskawicznie bramkę kontaktową zdobył Oskar Skorowski. Początek drugiej partii to z kolei gol wyrównujący autorstwa Aleksa Hillara, ale taki rozwój sytuacji nie zniechęcił Szarych do walki. Kwadrans przed ostatnim gwizdkiem sędziego prowadzenie dla nich odzyskał bowiem Jerzy Miga, ale potem do sieci trafiali już tylko konkurenci... Stratę zniwelował Jakub Kasiński, szalę na stronę Błękitnych przechylił w 45. minucie spotkania Radosław Bakulski, a zwycięstwo przypieczętował przysłowiowym rzutem na taśmę Miłosz Przewodowski. SKORMET-Działkowicze Siedlce odwrócił losy poniedziałkowej potyczki i pod nieobecność dotychczasowego lidera, wdrapał się na szczyt tabeli, przejmując – minimum na jeden dzień – żółtą koszulkę. Siwy Dym zaś przegrywa trzeci z rzędu pojedynek, ale nadal bezpiecznie plasuje się w centrum stawki.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 3


Młodzi Bajeczni Techniczni – Aquapark Sopot      5:9 (2:4)


Dziewiąty tydzień w grupie „A” trzeciego szczebla rozpoczął się od pojedynku pomiędzy Młodymi Bajecznymi Technicznymi i Aquaparkiem Sopot. Zielono-Biali ostatnio mocno postawili się liderowi, dzięki czemu blisko byli przełamania, dlatego w starciu z wiceliderem chcieli zaprezentować się równie dobrze. Udało im się nawiązać z mocnymi rywalami walkę, ale pomimo szczerych chęci powtórnie opuścić musieli boisko z pustymi rękoma. Wystartowali jednak dobrze, gdyż w trakcie czterech minut gry bramki dla nich strzelali Marcin Ignatowicz i Michał Miklaszewski, lecz w tym czasie sopocianie odpowiedzieli trafieniem Macieja Kota, a następnie wyrównali, by później przejąć stery. Na 2:2 trafił Michał Cejer, który zanotował też mocny finisz tej partii, kompletując wówczas hat-tricka i gwarantując swojej ekipie przewagę. W ciągu kilkudziesięciu sekund od zmiany stron do sytuacji stykowej doprowadził jednak Marcin Ignatowicz, lecz reakcja Granatowych znów była szybka i w 29. minucie poprzedni dystans odbudował Amadeusz Szewczyk. Sopocianie z powodzeniem konstruowali akcje, odpierając w ten sposób ataki konkurentów. Nie pozwolili się do siebie wyraźnie zbliżyć, pilnując przy tym, by niżej usytuowani przeciwnicy nie złapali wiatru w żagle. Aquapark Sopot wygrywa po raz ósmy w sezonie, wciąż podtrzymując szansę na poprawienie swojego całkowitego rekordu z Jesieni 2017, do czego potrzebne mu będą dwa zwycięstwa i remis bądź trzy triumfy w ostatnich trzech meczach.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 4


Autos Gumisie – PROMotor Zimne Nóżki     10:4 (4:3)


PROMotor Zimne Nóżki niedawno obchodził jubileusz 100. w historii występu, a dziś stanął przed szansą ustanowienia nowego rekordu w ramach rywalizacji na zapleczu. Aby cel osiągnąć, potrzebował wygranej nad Autos Gumisiami, lecz wyżej sklasyfikowani konkurenci mu realizację celu uniemożliwili. Jako pierwsi na czoło zawodów po strzale Szymona Gusowskiego wysunęli się Biali, ale fragment między 9. a 11. minutą należał do rywali, wśród których kolejno na listę strzelców wpisywali się Artur Olszewski, Szymon Stukan i Maciej Syldatk. Prowadzenie zmieniło zatem właścicieli w ciągu dosłownie chwili, ale nie był to koniec zwrotów akcji, bo Biali szybko się otrząsnęli i jeszcze przed przerwą odzyskali prymat w tym starciu. Taki rozwój sytuacji zwiastował emocje po przerwie, lecz podczas drugiej odsłony mecz toczył się pod dyktando zawodników w jasnych koszulkach. Po golu dorzucili Wojciech Kopecki oraz Patryk Mikucziński, który dzięki bramce z 38. minuty uzbierał hat-tricka i jednocześnie poprawił osobiste osiągnięcie z poprzedniej edycji. Świetnie dysponowany był też Marcin Pawlicki, który w trakcie ostatniego kwadransa aż czterokrotnie kierował futbolówkę między słupki, a wcześniej też parę razy asystował kolegom i wyraźnie przeskoczył dziś barierę 100 oczek w klasyfikacji kanadyjskiej. PROMotor Zimne Nóżki w tej części odpowiedział tylko jednym trafieniem, więc było to za mało, by przeciwnikom się postawić. Pomarańczowi po dwóch zwycięstwach opuszczają murawę na tarczy, z kolei Autos Gumisie pozostają od kwietnia niepokonane.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 5


Korporats – Hotelik Bach      8:7 (2:4)


W grupie „A” drugiego poziomu na starcie dziewiątego tygodnia Wiosny 2018 odbył się tylko jeden mecz, a udział w nim wzięli Korporats i Hotelik Bach. Byliśmy więc świadkami sąsiedzkiego pojedynku, na szali którego leżała piąta w sezonie wygrana. Padła ona łupem Szczurków, które po zaciętym boju triumfowały minimalnie, odwracając w ten sposób losy wieczornej batalii. Rezultat w ciągu 180 sekund gry otworzył Filip Śpiewak, ale dość szybko nastąpiła reakcja Czerwonych, którzy po strzale Szymona Kupniewskiego wyrównali. W 10. minucie szalę na ich stronę przechylił Patryk Kondek, ale kilka kolejnych chwil to udane akcje Hotelarzy, którzy z nawiązką zniwelowali stratę. Niemal natychmiast na 2:2 trafił bowiem Filip Śpiewak, równie natychmiastowo po strzale Mateusza Ślusarza beniaminek prymat w tym starciu odzyskał, a w 15. minucie, gdy na uderzenie zdecydował się Adrian Chrostowski, dodatkowo odskoczył. Pierwszy kwadrans dostarczył dużych emocji, a równie ciekawie było po przerwie. Najpierw nieco wzrosła zaliczka na koncie Błękitnych, ale potem z coraz większym powodzeniem atakowali Czerwoni, w szeregach których wyróżniał się Patryk Kondek. Do gola z poprzedniej partii dołożył trzy kolejne, w tym tego z 49. minuty, dzięki któremu Korpo znalazło się na czele zawodów. Koporats dzięki wygranej zachowali szansę na nowy drugoligowy rekord punktowy, jednocześnie odnotowując awans na czwartą pozycję w aktualnym zestawieniu swojej grupy.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 6


Maj Projekt – Cuarto Invest      8:12 (5:4)


Czwarty raz w historii Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL naprzeciwko siebie wybiegli Maj Projekt oraz Cuarto Invest. Wiosną 2016 od zwycięstwa etap bezpośrednich konfrontacji zainaugurowali podopieczni Artura Jażdżewskiego, lecz w trakcie następnych dwóch edycji górą byli konkurenci, którzy przejęli prowadzenie w ramach wzajemnej rywalizacji. Dziś natomiast ponownie lepiej spisali się gracze Cuarto Invest. Pierwsza w sezonie wizyta na obiekcie Gedanii nie zakończyła się więc dla Majów szczęśliwie, choć do przerwy to oni minimalnie przodowali... Świetnie dysponowany był Patryk Chudy, który każdorazowo przynajmniej raz umieszczał piłkę w sieci, a dziś przeszedł samego siebie, dokonując tej sztuki czterokrotnie. I to w trakcie pierwszej połowy. Odnotował najlepszy w karierze występ, a gola w tej części spotkania dorzucił również Sebastian Frankowski, co wystarczyło, aby po tej partii być o krok bliżej od zwycięstwa niż konkurenci. Druga odsłona wypadła z kolei na plus dla Cuarto Invest. Po dwie sytuacje w jej trakcie na bramki zamieniali Sebastian Drażba, Jakub Kozłowski oraz Sebastian Sypniewski, zaś raz na liście strzelców meldowali się Piotr Jasiński i Łukasz Tomkiewicz. Wśród Majów w ofensywie wyróżnił się natomiast kompletujący hat-tricka Maciej Kesler, ale było to zbyt mało, by utrzymać prowadzenie i sięgnąć po punkty. Cuarto Invest z nawiązką zniwelował zatem stratę, jaka powstała w ciągu 25 minuty gry. Dzięki świetnej końcówce znalazł się na czele zawodów i dowiózł wygraną do gwizdka, co zaowocowało awansem na czwarte miejsce.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 7


AST Wrzeszcz – Radio Gdańsk       5:11 (0:7)


Radio Gdańsk na możliwość odegrania się AST Wrzeszcz za jesienne niepowodzenie czekało jedynie 168 dni. Niebiescy chcieli zatem wykorzystać swoją aktualnie lepszą sytuację, by zrewanżować się za wspomnianą porażkę i przy okazji wyrównać bilans bezpośrednich starć. Motywacja wśród nich musiała być zatem spora, bo o losach widowiska przesądzili praktycznie w pierwszej połowie. Tę partię wygrali do zera, a prowadzenie już przed upływem 180 sekund od premierowego gwizdka zapewnił im Piotr Wardowski. Niedługo potem śladami kolegi podążył Maciej Gębal i również wpakował piłkę do siatki, a okolice 15. minuty to gol autorstwa Sebastiana Rogaczewskiego. Na tym Radiowcy jednakże nie poprzestali i w trakcie kilku następnych chwil na listę strzelców kolejno wpisywali się Piotr Wardowski, Maciej Gębal, Piotr Formela oraz ustalający rezultat tej odsłony Sebastian Rogaczewski. Wypracowana przez Niebieskich zaliczka prezentowała się okazale, a ich zwycięstwo nie było ani przez moment zagrożone... Pomarańczowi przebudzili się dopiero w ostatnim kwadransie meczu, próbując wynik gonić, lecz podejmowane przez nich działania nie wystarczyły, by nawiązać walkę ze świetnie dysponowanymi rywalami. Triumf Radia Gdańsk przypieczętował Przemysław Wolski, pieczętując jednocześnie najlepszy występu drużyny w ataku od inauguracji Wiosny 2017, gdy konkurowała jeszcze na zapleczu. Radio Gdańsk przesuwa się na szóste miejsce, zaś AST Wrzeszcz osuwa się tuż pod kreskę, na 11. pozycję.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 8


White – Decathlon Kartuska      1:4 (1:1)


Bezpośredni pojedynek w strefie spadkowej grupy „B” zaplecza elity stoczyli późnym wieczorem White i Decathlon Kartuska. White z zerowym dorobkiem zamykał dotąd stawkę, a przeciwnik usytuowany był tuż pod kreską, zaś dziś ważny ruch w kierunku utrzymania wykonali Niebiescy, którzy o losach tej potyczki przesądzili w trakcie drugiej partii. Do przerwy utrzymywał się bowiem minimalnych rozmiarów remis. Znakomicie wystartowali Biali, którzy skuteczną akcję wykonali już po upływie kilkudziesięciu sekund rywalizacji, kiedy kapitan Bartosz Wasążnik posłał futbolówkę w stronę Michała Banasika, a ten nadarzającej się okazji nie zaprzepaścił i otworzył wynik, dając swojej drużynie prowadzenie. Czas pokazał jednak, że były to tylko miłe gorszego początki, bo na dalszym etapie zawodów piłkę w sieci umieszczali jedynie konkurenci... Wyrównał w 15. minucie Aleksander Nowicki i ten sam zawodnik nieco ponad kwadrans później zdobył kolejną bramkę, gwarantując Niebieskim przewagę. Dość szybko podwyższył Mateusz Lesiński, a rezultat na krótko przed ostatnim gwizdkiem sędziego ustalił Bartosz Kuźniarski. Decathlon Kartuska pomimo falstartu odwrócił losy spotkania, podnosząc się tym samym po sześciu z rzędu porażkach. Wygrywa ważny mecz i przedostaje się nad kreskę, zwiększając swoje szanse na uniknięcie spadku. Nadal na końcu tabeli znajduje się za to White, którego sytuacja jest już bardzo trudna, lecz nie jest beznadziejna, gdyż wciąż może przed realizacją pechowego scenariusza się uchronić.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 9


R-GOL.com – GCE      13:0 (3:0)


Na zakończenie poniedziałkowego wieczoru w III lidze grupie „A” przyjrzeliśmy się konfrontacji w czołówce. Trzeci po ośmiu tygodniach zmagań R-GOL.com podejmował piąte do tej pory GCE, a lepiej w trakcie tej batalii spisał się pierwszy z wymienionych teamów, triumfując w bardzo przekonujący sposób. Drugi raz Wiosną 2018 zachował czyste konto, uzyskując wyraźną przewagę, a tak duża różnica między dwoma sklasyfikowanymi wysoko drużynami może zaskakiwać. Marsz ku wygranej zainicjował Tomasz Sawa, a następnie próbkę swoich umiejętności zaprezentował Łukasz Gera, trafiając dwukrotnie do siatki na przestrzeni kilkudziesięciu sekund. Dystans trzech goli nie był jeszcze nie do odrobienia, ale wraz z upływającym czasem drugiej połowy stopniowo się pogłębiał, wskutek czego malały szanse Zielonych na sukces w tym spotkaniu. Podczas drugiej części hat-tricka uzbierali Kacper Dubanowski, dokonujący tej sztuki po raz czwarty w karierze, i Damian Konwent, któremu po raz drugi udało się ukończyć zawody z trzema trafieniami na koncie. Dwie sytuacje wykorzystał natomiast Szymon Karwowski, a raz piłka zatrzepotała w sieci po uderzeniach Wojciecha Wyrwińskiego i Marcina Ślązaka. R-GOL.com wyraźnie odskoczył od konkurenta, przy okazji imponując najlepszą w sezonie skutecznością i zarazem najlepszą od czerwca 2016 roku, gdy w starciu z ASTE Kohortą zdobył o dwie bramki więcej. Awansował dziś na pozycję wicelidera, z kolei GCE mimo niepowodzenia pozostało na piątym miejscu.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 10


Soprano Team – Illuminati       9:4 (7:4)


Tego wieczoru kilka drużyn stanęło przed szansą ustanowienia nowych rekordów punktowych, a jedną z nich był Soprano Team. Aby przebić osiągnięcie z Wiosny 2017, potrzebował dziś zwycięstwa nad Illuminati, i po wygraną sięgnął, ustanawiając w ten sposób bieżący sezon najlepszym w swojej historii. Pomarańczowi po raz trzeci z rzędu opuszczali zatem placu gry na tarczy, o czym bez wątpienia przesądził słabszy w ich wykonaniu początkowy fragment spotkania. Na starcie poniedziałkowej potyczki górą było doświadczenie, gdyż swoje niemałe umiejętności już w piątej minucie wykorzystał Grzegorz Musik, który osiem minut później powtórnie posłał piłkę między słupki. W międzyczasie dwukrotnie na liście strzelców pojawiało się nazwisko Kamila Lewickiego, a tak mocne otwarcie meczu zagwarantowało Jasnozielonym sporą przewagę, której potem z powodzeniem pilnowali. Pomarańczowi nie rezygnowali jednak, próbując ratować wynik, a po dwa gole do przerwy zdobywali Tytus Gorczyca i Błażej Dondalski, co jednak nie wystarczyło, by z rytmu wytrącić przeciwników, którzy wartość na swoim koncie pobijali jeszcze parokrotnie. Soprano Team w trakcie drugiej części ze spokojem kontrolował rezultat, przez długi czasu utrzymując dystans na poziomie trzech goli, by na ścisłym finiszu za sprawą Kamila Lewickiego i Jana Gołębia dodatkowo odskoczyć. Do lidera zbliżył się na dwapunkty, więc wciąż posiada duże szanse na triumf w rozgrywkach IV ligi grupy „B”.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 11


Jeppesen – AidemMedia Friends      6:1 (2:0)


Wcześniejsze sezony pokazały, że Jeppesen był dla AidemMedia Friends bardzo niewygodnym rywalem. Dotychczas bowiem zespoły te mierzyły się ze sobą czterokrotnie i za każdym razem lepszy wynik wykręcał Jeppesen, dzięki czemu pewnie przodował w zakresie bezpośrednich gier. AidemMedia Friends chcieli więc w końcu rywalom się postawić, ale po raz kolejny potwierdziło się, że ten przeciwnik im po prostu „nie leży”. Przewagę Jeppesen po upływie kwadransa gry zapewnił Martin Olszewski, który nieco spóźnił się na dzisiejszy mecz, ale nie przeszkodziło mu to w szybkim odnalezieniu się na boisku. Pod koniec tej partii rezultat podwyższył Hubert Kozieł, który ponownie piłkę w sieci umieścił w 32. minucie, bijąc tym samym osobiste osiągnięcie sprzed kilku miesięcy, gdy kończył sezon, mając na koncie dwa gole mniej niż obecnie. Konkurenci zareagowali jednak dość szybko, zmniejszając nieco stratę po strzale Aleksandra Sokołowskiego, jednakże team Mateusza Hnatyszyna do złapania kontaktu nie dopuścił. Kilka chwil później poprzedni dystans odbudował bowiem Jakub Witkowski, a na finiszu dobrych okazji nie zmarnowali Natan Lange oraz pieczętujący ten triumf Bartosz Zawodniak. Jeppesen nie stracił zatem prowadzenia, jakie uzyskał w pierwszej połowie, a po zmianie stron nawet dodatkowo odskoczył. W tabeli grupy „A” czwartego szczebla ma już 10 punktów, czyli jedynie o dwa mniej niż sklasyfikowani dwie pozycje wyżej AidemMedia Friends.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 12


SamSon Sopot – ImprezowyDomek.pl      3:5 (0:3)


W dziewiątej dla obydwu zespołów kolejce SamSon Sopot podejmował ImprezowyDomek.pl. Przed tym spotkaniem dwoma oczkami więcej mogli pochwalić się Seledynowi, natomiast po ostatnim gwizdku arbitra przewagę jednego punktu w tabeli uzyskali Imprezowicze, którzy po raz pierwszy w maju wypracowali korzystny rezultat, przy okazji podnosząc się po serii gier bez zwycięstwa. Zdecydowanie wygrali pierwszą część pojedynku, w trakcie której uzyskali zaliczkę trzech trafień. Najwcześniej do siatki trafił Marcin Czerepacha, który dokonał tego już w 10. minucie, z kolei około 180 sekund później piłka zatrzepotała w sieci po uderzeniu Marcina Scheila, który precyzją wykazał się również w 20. minucie meczu. ImprezowyDomek.pl prowadził pewnie, ale sopocianie broni nie zamierzali składać. Dość długo nie mogli przełamać się w ataku, ale pod koniec rozwiązali worek z bramkami, z którego w okolicach 38. minuty wysypały się dwa gole autorstwa Adriana Anikowskiego. Po upływie następnych 10 minut dobrej sytuacji nie zaprzepaścił też Dawid Kłos, lecz na ścisłym finiszu Imprezowicze znów podkręcili obroty, a celne uderzenia Andrzeja Adamiaka i Marcina Czerepachy znalazły ujście między słupkami, co pozwoliło im utrzymać się na czele zawodów i dotrzeć do mety przed konkurentami. ImprezowyDomek.pl awansował na piąte miejsce, a SamSon Sopot musiał czwartą lokatę zamienić na centrum stawki.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 13


Wolni Strzelcy – Manage       10:4 (2:2)


Wolni Strzelcy niedawno pobili swój rekord punktowy sprzed kilku sezonów, z kolei podczas konfrontacji z Manage próbowali możliwie najbardziej zbliżyć się do rekordu strzeleckiego, wynoszącego od Jesieni 2015 88 goli. Znów zaprezentowali się świetnie w ofensywie, więc do przebicia wspomnianego osiągnięcia brakuje im już tylko trzech trafień. W bramce Seledynowych stanął dzisiaj Bartosz Krawczyk, który jakiś czas temu w celach zawodowych wyjechał do Szczecina, lecz wrócił do Gdańska i do Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL. Do przerwy przepuścił strzały dwa strzały Bartosza Wesołowskiego, za to jego vis-à-vis Kamil Ruczewski nie wybronił uderzeń Pawła Kądzielewskiego i Tomasza Dębskiego, wobec czego po kwadransie gry mieliśmy niewielkich rozmiarów remis. Taki stan utrzymał się do 30. minuty, kiedy premierowym w karierze golem prowadzenie Manage dał Wojciech Wrycza, zaś kilkadziesiąt sekund później śladami kolegi podążył Jakub Rink i również umieścił futbolówkę w siatce, jednocześnie podwyższając rezultat. Zapachniało niespodzianką, ale Wolni Strzelcy wyszli z opresji, przejmując inicjatywę. Na finiszu pojedynku hat-tricka skompletował Adrian Romanowski, a swoje sytuacje na bramki zamieniali też inni, dlatego lider z wyraźną nawiązką stratę zniwelował. Wolnych Strzelców już tylko przysłowiowy włos dzieli od powrotu na zaplecze, więc zapewne wkrótce postawią kropkę nad „i”, gwarantując sobie awans. Manage natomiast zanotował minimalny spadek i jest obecnie dziewiąty.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 14


aptekagemini.pl – DCT Gdańsk      3:6 (1:1)


Trzeci raz w historii rozgrywek skrzyżowały się ścieżki aptekagemini.pl oraz DCT Gdańsk. Wiosną 2016 na czwartym poziomie lepsi od ówczesnego debiutanta okazali się Aptekarze, rok później ligę wyżej udaną próbę rewanżu podjęli gdańszczanie, z kolei dzisiaj to znów oni byli górą, dzięki czemu do siedmiu wydłużyli passę zwycięstw, niemalże zapewniając sobie awans. Aptekarze przegrali w maju po raz drugi, podobnie jak poprzednio tracąc do konkurentów trzy trafienia, choć po pierwszej części mieli duże szanse na znacznie lepszy wynik. Do przerwy był bowiem remis, gdyż wynik otworzył Szymon Tarasiewicz z DCT Gdańsk, a wyrównał golem do szatni Tomasz Kisiel. Częściej widok lądującej w siatce piłki mogliśmy obserwować po zmianie stron, a w 29. minucie posłał ją tam Piotr Liedtke, odzyskując prowadzenie dla Białych. Dość szybko podwyższył Kuba Czachorowski, a kilka chwil później swoją szansę wykorzystał także Jakub Piotrowski, wobec czego przewaga gdańszczan urosła do trzech goli. Biało-Pomarańczowi się jednak nie poddawali. Na finiszu z powodzeniem dwukrotnie zaatakowali, ale na ich skuteczne akcje z odpowiedzią spieszyli konkurenci, utrzymując w ten sposób dystans na dotychczasowym poziomie. DCT Gdańsk umacnia swoją pozycję w ścisłej czołówce, wciąż ustępując miejsca jedynie Wolnym Strzelcom. Jest o krok do zgarnięcia przepustki na zaplecze, bo z czołowej „2” wypchnąć go mogą już tylko nieliczne ekipy.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 15


Dream Team – FC Concretes       10:1 (7:0)


FC Concretes podjął dziś kolejną próbę odniesienia historycznej wygranej, z kolei Dream Team za cel obrał sobie poprawienie wyniku sprzed roku, gdy w sumie podniósł z murawy 18 oczek. Przeciwnikom towarzyszyły odmienne założenia, a swój plan zrealizowali znacznie wyżej sklasyfikowani zawodnicy Cezarego Dzięgielewskiego. O losach pojedynku zadecydowała ich znakomita postawa podczas pierwszej partii. Wypracowali solidnie prezentującą się zaliczkę, a premierowy krok na drodze do zwycięstwa postawił Kacper Lichołat, otwierając rezultat. Niedługo potem piłka zatrzepotała w sieci po strzale Daniela Kaczerskiego, a natychmiast powtórnie futbolówkę między słupki skierował Kacper Lichołat, trafiając na 3:0. Wartość na koncie Dream Teamu systematycznie rosła, a swoje cegiełki do wygranej dorzucił również Krzysztof Rompca, który na liście strzelców meldował się w 17. oraz 19. minucie, czym wyrównał osobisty rekord z Wiosny 2017. Finisz tej odsłony zaowocował natomiast bramkami autorstwa Cezarego Dzięgielewskiego i Przemysława Kaczmarczyka, który w 23. minucie ustalił wynik tej części widowiska. Dream Team wyraźnie odskoczył, a dzięki temu po zmianie stron mógł zmniejszyć obroty, kontrolując przy tym przebieg spotkania. Mimo pewnego prowadzenia nie pozwolił przeciwnikom na zbyt wiele, bo jedyny skuteczny atak FC Concretes wykonał na około kwadrans przed ostatnim gwizdkiem, kiedy Maciej Stromski otrzymał piłkę od Krzysztofa Nowakowskiego i zdobył gola – jak czas pokazał – honorowego. Dream Team czwarty raz w sezonie trafia w „10” i wciąż mocno trzyma się w czołówce III ligi grupy „A”.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 16


Filtry Liqui Moly Gdańsk – Team Currenda      12:2 (3:1)


Konfrontację z udziałem Filtrów Liqui Moly Gdańsk oraz Teamu Currenda określa się mianem starcia gigantów Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL. To utytułowane drużyny znajdujące się na czele Tabeli Wszechczasów, które dotąd na różnych płaszczyznach mierzyły się 17 razy. 11 razy górą byli Żółci, dwukrotnie padł remis, cztery mecze kończyły się sukcesem Białych, a dzisiejszy pojedynek numer 18 znów zaowocował triumfem podopiecznych Piotra Pachnika. Zwyciężyli pewnie, choć ich prowadzenie po pierwszej części było niewielkich rozmiarów... Znakomicie wystartowali, wysuwając się na czoło zawodów tuż po premierowym gwizdku, a po upływie kolejnych pięciu minut – znów dzięki precyzji Krzysztofa Kwasnego – dodatkowo odskoczyli. Kwadrans później najlepszy obecnie snajper na pierwszoligowym podwórku miał już na koncie trzy trafienia, ale mniej więcej w tym samym czasie z powodzeniem zaatakowali również przeciwnicy, dla których po zagraniu Michała Wachowskiego bramkę zdobył Błażej Moszczyński. Następny fragment to kolejne skuteczne działania ze strony Żółtych, wśród których wynik podwyższali Krzysztof Cysewski i Damian Podkański. W 34. minucie nieco stratę zmniejszył jednak Michał Wachowski, ale ostatni kwadrans to popis gry wyżej usytuowanych konkurentów. Filtry Liqui Moly Gdańsk na finiszu wyraźnie powiększyły przewagę, a ich triumf przysłowiowym rzutem na taśmę przypieczętował będący w znakomitej formie Krzysztof Kwasny. Pojedynek dwóch odwiecznych rywali, Mistrzów rozgrywek, kończy się więc korzystnym rozstrzygnięciem zespołu Piotra Pachnika, który wykorzystał potknięcie InPost Wyspiarzy i ich kosztem wskoczył na pozycję wicelidera.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 17


KS Gdańsk – ArcheOptics      3:1 (0:0)


KS Gdańsk niedawno utracił lokatę w czołowej „4” grupy „B” czwartej klasy rozgrywkowej, dlatego podczas spotkania z ArcheOptics ze swojej strony starał się uczynić możliwie najwięcej, by znów nad kreską się znaleźć. Był zdeterminowany i podniósł się po trzech z rzędu porażkach, co przy potknięciach przeciwników znów pozwoliło mu przedostać się do strefy promocji na wyższy poziom. Pokazał, że broni w walce o awans nie składa, choć dziś długo nie potrafił uzyskać przewagi... Przez większą część spotkania utrzymywał się bowiem bezbramkowy remis, a próby podejmowane przez zawodników obydwu ekip nie przynosiły spodziewanych korzyści. Zmieniło się to dopiero w 38. minucie, kiedy wynik otworzył Marcin Strupiński, co jednak pociągnęło za sobą błyskawiczną odpowiedź konkurentów i wyrównujące trafienie autorstwa Mateusza Szopinskiego, któremu zagrywał Krystian Wróblewski. Znów mieliśmy więc remis, ale na cztery minuty przed ostatnim gwizdkiem arbitra prowadzenie dla Niebieskich odzyskał Tomasz Klaus, zaś przysłowiowym rzutem na taśmę rezultat podwyższył Krzysztof Borucki, niwelując w ten sposób niebezpieczeństwo utraty punktów. KS Gdańsk wydostał się z dołka i po niespełna roku – a dokładnie po 364 dniach – od odniesienia historycznej wygraj, gdy poziom wyżej minimalnie pokonał La Furia Roję, triumfuje nad ArcheOptics, notując dzięki temu awans na czwarte miejsce.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 18


InPost Wyspiarze – Contact Finance       4:7 (0:3)


Sklasyfikowani na pozycji wicelidera pierwszoligowej tabeli InPost Wyspiarze podejmowali usytuowany w strefie spadkowej Contact Finance. Tabela rolę zdecydowanych faworytów nadawała zatem Kurierom, ale nieraz byliśmy już świadkami, jak boiskowa rzeczywistość odbiega od statystyk i tak było również tym razem. Niespodziewanie pełną pulę zgarnęli bowiem Czarno-Pomarańczowi, uzyskując sporą przewagę już podczas pierwszej części widowiska. Początek spotkania to popis umiejętności Damiana Gapińskiego, który w czwartej minucie otworzył wynik, a niedługo potem rezultat podwyższył, pozwalając swojej drużynie odskoczyć od przeciwnika. Kwadrans później dobrej okazji nie zmarnował natomiast Jakub Marcinowski, który przed meczem rozgrzewał się w słuchawkach niczym największe gwiazdy piłki, a taka metoda koncentracji najwyraźniej okazała się skuteczna. Beniaminek wygrywał pewnie, ale Kurierzy nie składali broni, wobec czego po zmianie stron obraz gry się zacieśnił. W ciągu kilkudziesięciu sekund od startu drugiej partii na 0:4 strzelił Tomasz Pasierbski, lecz reakcja Kurierów była szybka, a stratę do trzech trafień zredukował Mateusz Dampc. Jeszcze bardziej wyrównane było ostatnie 10 minut poniedziałkowej potyczki, kiedy to byliśmy świadkami istnej wymiany ciosów... Każda z ekip zdobyła w tym czasie kolejne trzy bramki, więc prowadzenie nie zmieniło właściciela. Contact Finance po raz drugi w historii zwyciężył zatem w rozgrywkach elity, czym zwiększył szanse na utrzymanie, zamieniając 12. – zagrożoną degradacją – lokatę na dziewiątą pozycję.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 19


GDfootball – Portservice – ESSAV       8:3 (3:2)


Równe 47 tygodni minęło od poprzedniego spotkania z udziałem GDfootball – Portservice i ESSAV-u. Na zakończenie Wiosny 2017 lepiej spisał się ESSAV, za to dzisiaj, rywalizując bez zmienników, nie sprostał przeciwnikowi i w drugim z rzędu meczu pogodzić musiał się z porażką. GDfootball – Portservice wyrównał zatem bilans bezpośrednich pojedynków, o czym przesądziła dobra w jego wykonaniu druga połowa, podczas której odskoczył niemającemu pola manewru konkurentowi. Po pierwszej części dystans między drużynami był bowiem minimalny, a prowadził GDfootball – Portservice, któremu prowadzenie zapewnił w dziewiątej minucie premierowym w sezonie golem Łukasz Hinc. Błyskawicznie podwyższył jego imiennik Opara, ale fragment w okolicach 16. minuty należał do Zielonych, a konkretnie do Pawła Piórkowskiego, który dwukrotnie w ciągu zaledwie kilkudziesięciu sekund ładował piłkę do bramki, niwelując w ten sposób stratę. Team Krzysztofa Gawina zdołał jednak niedługo potem prymat w tym starciu odzyskać, a po przerwie wykorzystał swoje większego tego dnia zasoby kadrowe i odskoczył. ESSAV, którego ławka rezerwowych świeciła pustkami, nie był już w stanie nawiązać walki, a GDfootball – Portservice z powodzeniem atakował. W ofensywnie prężnie działali Łukasz Hinc oraz Łukasz Opara, a swoje okazje na gole zamienili również Wojciech Przybylski i Daniel Basiak. Zwycięski zespół przerywa pasmo niepowodzeń i oddala się od strefy spadkowej, zwiększając swoje szanse na utrzymanie.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 20


FC Bez Nazwy – BiałoAzzurri FC      3:5 (1:3)


FC Bez Nazwy w kolejnym poniedziałkowym meczu IV ligi grupy „B” podejmował BiałoAzzurri FC, którzy stanęli dzisiaj przed szansą ustanowienia nowego rekordu. Lider zestawienia nie zamierzał jednak ułatwiać Niebieskim realizacji zadania, ale Niebiescy mimo oporu ze strony niepokonanego dotąd przeciwnika dali radę wygrać, sprawiając w ten sposób ogromną niespodziankę. Krąg niezwyciężonych zawęził się zatem do pięciu zespołów i po raz kolejny znać o sobie dało fatum Drużyny Tygodnia, co sprawdza się w 95% przypadków, gdyż niemal zawsze ekipa nominowana do wyróżnienia, przegrywa następne spotkanie. Tak było i tym razem. Trzybramkową przewagę Stranierim zapewnili Gabriele Spinelli, Patricio Lopez oraz Costantino Giacobbe, który na liście strzelców zameldował się w 21. minucie. Golem do szatni jednakże różnicę nieco zmniejszył Kamil Kowalewski, zaś niemal natychmiast po wznowieniu gry do sytuacji stykowej doprowadził Stefan Mavrodov. Trafienie wyrównujące wisiało zatem w powietrzu i w 41. minucie stratę całkiem zniwelował Dominik Kwiatkowski. Wydawało się, że lider zestawienia zdołał odwrócić losy widowiska, ale niemal natychmiast szalę na stronę Niebieskich przechylił Miguel Bastos Bargiela, a pod koniec meczu ich triumf przypieczętował Costantino Giacobbe. BiałoAzzurri FC jako pierwsi Wiosną 2018 znaleźli na FC Bez Nazwy sposób, a dzięki temu przebili rekord punktowy sprzed roku, gdy grali poziom wyżej.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 21


Simpro – Alternatywa ALL4SEO      1:1 (0:1)


Pojedynek w dolnej części tabeli stoczyli tego wieczoru Simpro i Alternatywa ALL4SEO. Dla obydwu drużyn była to zatem doskonała okazja, by kosztem będącego w podobnym położeniu rywala poprawić własną sytuację, zaś dla Czerwonych jednocześnie była to szansa rewanżu za pięciobramkowe niepowodzenie sprzed 900 dni. Nie wykorzystali jednak w pełni tej możliwości, bo mecz zakończył się podziałem punktów. Do przerwy minimalnie wygrywali Czerwoni, którym prowadzenie przed upływem kwadransa gry zapewnił po podaniu Kamila Majewskiego, odnotowującego premierową asystę w barwach drużyny, Mateusz Krupnik. Czerwoni dość długo uzyskanej zaliczki bronili, ale w 39. minucie przewagi pozbawił ich Wojciech Wach, któremu zagrywał Mariusz Dłużniakiewicz, który po raz pierwszy od października odnalazł się w roli asystenta. Mieliśmy więc remis, ale potem żadnej z ekip nie udało się przechylić szali na swoją stronę, wobec czego solidarnie z puli trzech oczek zgarniają po jednym. Kto wie, jak potoczyłyby się jednak losy widowiska, gdyby golkiper Alternatywy ALL4SEO nie obronił uderzenia z rzutu karnego w wykonaniu Piotra Czaprana. Zieloni mieli więc wyśmienitą sytuację, ale stały fragment nie zaowocował bramką. Simpro remisuje drugi raz z rzędu, do trzech przedłużając pasmo gier bez porażki, z kolei Alternatywa ALL4SEO podnosi się po czterech z rzędu niepowodzeniach, osiągając dzięki temu pułap 100 punktów w Tabeli Wszechczasów.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 22


Atena S.A. - Multikino      7:3 (3:1)


Atena S.A. przed czterema dniami zgarnęła pełną pulę, a dzięki temu wyrównała wynik z debiutanckiej w swoim wydaniu Jesieni 2017. Aby ten wyczyn przebić, dziś potrzebowała przynajmniej remisu w starciu z będącym do tej pory bez punktów Multikinem, ale nie wykazała się minimalizmem i sięgnęła po komplet oczek. W tym sezonie na stadionie Ogniwa w Sopocie Pomarańczowi pozostają zatem nie pokonani, a dziś na czele zawodów znaleźli się po czterech minutach gry, gdy na strzał zdecydował się Damian Szuta. Niedługo potem śladami kolegi podążył Filip Polak i również umieścił futbolówkę w sieci, zarazem podwyższając wynik. W okolicach kwadransa spotkania swoją szansę wykorzystał natomiast Otto Franco, który w Piłkarskiej Lidze Trójmiasta R-GOL debiutował w zeszłym tygodniu, a dziś zdobył premierową bramkę. Różowi odpowiedzieli w tej części jednym golem, ale było to zbyt mało, by odwrócić losy tej partii. W drugiej połowie wciąż inicjatywa znajdowała się w rękach Pomarańczowych, którzy nie chcieli pozwolić sobie na porażkę. Szybko odskoczyli, gdy w 30. minucie dogodnych okazji nie zmarnowali Damian Szuta i Marcin Sokołowski. Pierwszy z nich później skompletował hat-tricka, wobec czego nawet kilka udanych prób podjętych przez zawodników Multikina nie zmieniło biegu wydarzeń i nie uchroniło ich przed kolejnym niepowodzeniem. Nadal pozostają jedną z czterech ekip z zerowym dorobkiem, za to 15 oczek posiada Atena S.A., triumfująca drugi raz z rzędu różnicą czterech trafień.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 23


Wyspani – Dekpol S.A.       3:5 (0:3)


Wyspani zdążyli już poprawić najlepsze w swojej historii osiągnięcie, z kolei Dekpol S.A. wskutek zeszłotygodniowej wygranej nad ESP swój rekordowy wyczyn wyrównał. Dziś mógł zatem dokonanie z Jesieni 2017 przebić i cel osiągnął, czyniąc bieżący sezon najlepszym w swoim wykonaniu, a przecież osiągnięty wynik może jeszcze wyśrubować... Błękitni dość szybko odskoczyli, ponieważ w siódmej minucie rezultat otworzył Mateusz Wieczorek, a niemal błyskawicznie celnym uderzeniem popisał się też jego kolega z ataku Bartosz Szpak, który niespełna kwadrans później znów posłał futbolówkę między słupki, powiększając przewagę swojej ekipy. Trzybramkowe prowadzenie gwarantowało już pewien komfort, dlatego Błękitni mogli pozwolić sobie na nieco więcej luzu po przerwie. Skorzystali z tego Wyspani, którym w trakcie ostatniego kwadransa udało się nawiązać z przeciwnikami walkę. W 35. minucie swoją szansę wykorzystał Damian Dymkowski, strzelając premierowego gola w karierze, a po upływie kolejnych 10 minut rywalizacji bramkarza przeciwnego teamu pokonał również Bartosz Sokalski. W międzyczasie jednakże znów piłkę w sieci umieścił Mateusz Wieczorek, a w 47. minucie sztuki tej ponownie dokonał Bartosz Szpak, wobec czego skuteczne akcje Białych nie odmieniły losów widowiska. Zawodnicy Dekpolu S.A. ustanowili nowy rekord i poczuli moc, po czym stwierdzili, że w przyszłym tygodniu mogliby zagrać nawet z niepokonanym do tej pory State Street Bankiem. Być może zatem otrzymają taką szansę...


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 24


Infoprojekt – ESP       2:3 (2:1)


Po ośmiu tygodniach Wiosny 2018 różnica między powyższymi ekipami była nieduża. Nieco większy dorobek zgromadził ESP, ale Infoprojekt też kilka razy zaprezentował się naprawdę dobrze, zdobywając jedynie trzy oczka mniej niż przeciwnik. Dziś natomiast nieco lepiej spisali się Czerwoni, którzy futbolówkę do siatki pakowali minimalnie częściej niż rywale. Infoprojekt podobnie jak przed tygodniem przegrał 2:3, choć po pierwszej części widowiska był o krok bliżej od sukcesu... Znakomicie bowiem wystartował i po siedmiu minutach rywalizacji wygrywał dwoma bramkami, a oba gole zdobył Patryk Wiśniewski, przy czym raz skorzystał z dobrego podania od Tomasza Czołby. Mogło się wydawać, że Biało-Niebiescy uskrzydleni takim rozwojem spraw pójdą za ciosem, dłużej utrzymując się na czele zawodów, lecz później stopniowo ich sytuacja zaczęła się pogarszać... Na dalszym etapie zawodów na listę strzelców wpisywali się bowiem tylko Czerwoni, wśród których trafienie kontaktowe odnotował w 14. minucie Mateusz Różański, któremu podawał Michał Obuchowski. Tuż po wznowieniu gry to natomiast trzeci snajper klasyfikacji wszechczasów zaserwował próbkę swoich umiejętności, z powodzeniem zamykając atak zespołu, by nieco ponad 20 minut później znów celnym uderzeniem zwieńczyć akcję. ESP źle rozpoczął dzisiejszy pojedynek, ale potem zadał trzy dokładne ciosy, dzięki czemu wyszedł z tej konfrontacji z tarczą. W tabeli awansował na szóstą pozycję, zaś Biało-Niebiescy pozostali na 11. miejscu, choć mogło być lepiej, bo jak sami stwierdzili, rywal był w ich zasięgu i mogli nawet wygrać.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 25


Visline – Grupa LUX MED      3:8 (2:2)


W ostatnim poniedziałkowym meczu grupy „B” czwartego poziomu zmierzyli się Visline oraz Grupa LUX MED. Czerwoni do spotkania przystępowali po serii zwycięstw, zaś Medycy po kilku z rzędu niepowodzeniach. Wydawało się zatem, że Visline gładko powinno odnieść kolejną wygraną, ale wbrew statystykom dziś lepiej poradzili sobie Medycy, rozgrywający najlepszy w sezonie mecz i zarazem świętujący historyczny triumf. Niespodziewanie przełamali się, choć po pierwszej części remisowali. Dla Czerwonych dwukrotnie trafiał Damian Kowalski, z kolei dla Grupy LUX MED strzelali Jakub Karczewski, dla którego to premierowy gol, oraz Mateusz Gajewski, który w tej połowie miał jeszcze parę innych świetnych sytuacji i do przerwy mógł nawet uzbierać hat-tricka. Było więc ciekawie, a to zwiastowało jeszcze większe emocje na czas drugiej odsłony. Medycy niewątpliwie czuli, że to może być ich dzień, dlatego szukali kolejnych szans, co popłaciło na niespełna kwadrans przed ostatnim gwizdkiem, gdy prowadzenie zapewnił im Szymon Kujawa. Dość szybko rezultat podwyższył historyczną dla siebie bramką Orest Lewosiuk, a na finiszu swoje okazje wykorzystali też inni, a wśród nich Michał Karabin, który podobnie jak niektórzy jego koledzy również po raz pierwszy wpisał się na listę strzelców. Grupa LUX MED zaskoczyła, stając się 105. drużyną, która Wiosną 2018 odniosła zwycięstwo.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 26


ROL.KO – Studio S7     7:5 (4:1)


Podobnie jak Alternatywa ALL4SEO oraz Simpro także ROL.KO i Studio S7 stoczyli pojedynek w dolnych rejonach III ligi grupy „C”. W tej części tabeli panował spory ścisk, dlatego bezpośrednie konfrontacje w okolicach strefy spadkowej to świetna okazja, by kosztem będącego w podobnej sytuacji przeciwnika zmniejszyć niebezpieczeństwo degradacji. Dziś tę okazję wykorzystało ROL.KO, choć zwycięstwo łatwo nie przyszło... Pomarańczowi świetnie radzili sobie do przerwy, by później całą przewagę stracić... Nie minęły trzy minuty gry, a dwukrotnie futbolówkę między słupki posyłał Damian Łupiński, z kolei na dalszym etapie tej części meczu dwa gole zdobył również Michał bartnicki. Czarni odpowiedzieli trafieniem Mateusza Jurczaka, ale na starcie drugiej partii na 5:1 strzelił Robert Jaworski. Mogło się wydawać, że prowadzenie Pomarańczowych jest bezpieczne i spokojnie dowiozą je do końca zawodów, ale beniaminek się nie poddawał, wykazując się potem dużą determinacją. Krok po kroku dystans niwelował, by w 43. minucie po strzale Marcina Szczypczyka różnicę całkiem zredukować. Zrobiło się zatem bardzo ciekawie, ale Pomarańczowi mimo wąskiej tego dnia kadry zdołali odzyskać prymat w tym starciu i tym razem uzyskanej zaliczki nie wypuścić już z rąk. Podnieśli się po dwóch wcześniejszych porażkach i zamienili 11. miejsce na ósmą lokatę, z kolei Studio S7 powróciło do strefy spadkowej.

 


pozdrawiamy

zespół PL3 R-GOL

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci komfortu przeglądania oraz podniesienia jakości oferowanych treści. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony, wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Po zapoznaniu się z informacją kliknij znaczek "X" w celu zamknięcia okna. Polityka Plików Cookies