Już tylko "9" z kompletem

W czwartek po raz pierwszy w sezonie wskutek remisów punkty stracili Larsson First i MaximusGdańsk.pl, a z powodu porażek krąg niezwyciężonych opuścili CNT-Centrum Napraw Technicznych oraz Illuminati. Kompletem punktów wciąż dysponuje dziewięć zespołów, a dwa z nich: JTI Polska Sp. z o.o. i Soprano Team potwierdziły dziś wysoką dyspozycję. Z kolei Alternatywa ALL4SEO świętowała długo wyczekiwaną wygraną w rozgrywkach trzecioligowców.

 


Liczba dnia:


9
– po pięciu tygodniach rozgrywek już tylko dziewięć zespołów pochwalić się może kompletem punktów

 


Mecz numer 1


Soprano Team – Arche Optics      11:2 (5:1)


Celem Soprano Team na czas czwartkowego spotkania z Arche Optics było czwarte z rzędu zwycięstwo, dzięki któremu wyrównałby rekordową serię sprzed roku, jednocześnie otwierając drzwi do nowego rekordu. Odpowiednio zmotywowany ruszył więc do boju i... w świetnym stylu plan zrealizował, imponując najlepszą od czerwca 2017 roku skutecznością i poprzez to wyrównując swój rekord strzelecki. Motorem napędowym w szeregach zespołu był Grzegorz Musik, który podczas pierwszej połowy dwukrotnie posyłał piłkę za plecy golkipera przeciwnego teamu, a w międzyczasie dokonali tego również debiutujący w Piłkarskiej Lidze Trójmiasta R-GOL Jarosław Koszko, Damian Hirsz oraz Kamil Lewicki. Rywale jednak również szukali swoich okazji i bramką do szatni autorstwa Grzegorza Szumlińskiego pozytywnym akcentem zamknęli tę część, a równie dobrze rozpoczęli drugą odsłonę, gdy na 5:2 trafił Bartosz Rojek. Zmniejszyli nieco stratę, ale szybko inicjatywę odzyskali zawodnicy Soprano Team. Nadal prężnie działali w ataku, a po 32. minutach gry pięć goli na koncie miał już Grzegorz Musik. Kwadrans przed ostatnim gwizdkiem dobrej sytuacji nie zmarnował również Jarosław Kozłowski, zaś w samej końcówce znów o swoich snajperskich umiejętnościach przypomniał Damian Hirsz. Soprano Team w poniedziałek powalczy o piątą z kolei wygraną, zaś po jednej z dzisiejszych bramek drużyna kołyską uczciła narodziny syna Damiana Ciaka, który z powodu kontuzji na razie nie gra, ale przychodzi oglądać kolegów w akcji.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 2


Jeppesen – Alexander Mann Solutions      6:7 (1:3)


Jesppesen do czwartkowej batalii przystępował rozdrażniony porażką ze Składem Węgla i Papy, zaś Alexander Mann Solutions na boisku Politechniki Gdańskiej pojawił się uskrzydlony ustanowieniem nowego rekordu bramkowego. Konkurenci po poniedziałkowych starciach byli więc w odmiennych nastrojach, za to po dzisiejszym pojedynku lepsze humory znowu mieli Zieloni. Po pasjonującym, starciu opuścili boisko z tarczą, jednocześnie rewanżując się Jeppesen za dwie porażki z 2017 roku. Lepiej wystartowali jednak Granatowi... Po kilkudziesięciu sekundach rywalizacji minimalną przewagę zapewnił im Hubert Kozieł, ale potem konkurenci dzięki kompletującemu hat-tricka Pawłowi Galuhnowi z nawiązką zniwelowali stratę, odwracając losy pierwszej partii. Tuż po zmianie stron doszło natomiast do emocjonującej wymiany ciosów, gdyż dla weterana Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL trafiali Robert Banach i Hubert Kozieł, za to w szeregach konkurentów dwukrotnie na przestrzeni chwili w roli strzelca odnalazł się Adam Napiątek. Po 30 minutach było więc 3:5, a to nadal o niczym nie przesądzało... Pod koniec spotkania ponownie byliśmy świadkami kilku udanych akcji z obu stron, więc losy widowiska dosłownie ważyły się do ostatnich sekund. Kilka końcowych minut to trzy gole Jeppesen i dwa dla Alexander Mann Solutions, więc dystans między drużynami zawęził się do minimum, ale Jeppesen prowadzenia, jakie stracił wcześniej, już nie odzyskał. Aleksander Mann Solutions dzięki zwycięstwu jest prawie w połowie drogi dzielącej go od nowego rekordu punktowego.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 3


Deportivo la Orunia – JTI Polska Sp. z o.o.      3:10 (0:5)


Będące jeszcze bez historycznego zwycięstwa Deportivo la Orunia próbowało dziś sprawić wielką niespodziankę i zaskoczyć niepokonanego dotąd lidera III ligi grupy „B”. Plan debiutanta był ambitny, ale nie zdołał go wcielić w życie i komplet punktów zasilił dorobek JTI Polska Sp. z o.o. Biali do sukcesu wyraźnie przybliżyli się już podczas pierwszej połowy. Nie minęło 180 sekund od premierowego gwizdka arbitra, a strzelanie zainicjował Rafał Kołodziejski. Następnie jego śladami podążyli Łukasz Bielawski, Rafał Hrynkiewicz oraz Adam Bianga, a w 17. minucie ponownie piłka zatrzepotała w siatce po uderzeniu Rafała Kołodziejskiego, ustalającego wynik tej odsłony. Druga część była bardziej wyrównana. Biali, mając sporą zaliczkę w garści, pozwolić mogli sobie na nieco większy luz, a to pozwoliło z zawodnikom z Oruni nawiązać walkę w tej połowie. Ostatni kwadrans to istna wymiana ciosów. W ciągu tych kilkunastu minut boiskowych zmagań dla Deportivo la Orunia bramki zdobywali Daniel Wajs – dwie pierwsze w karierze, a także Mateusz Woźniak. Dla zespołu Przemysława Adamowicza trafiali natomiast Łukasz Bogusz, kompletujący hat-tricka Rafał Kołodziejski oraz trzykrotnie Adam Bianga, który tego wieczoru przeskoczył barierę 100 goli w karierze. JTI Polska Sp. z o.o. wciąż jako jeden z dziewięciu zespołów dysponuje kompletem oczek w dorobku i pewnie zmierza po przepustkę na wyższy poziom.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 4


ESP – CNT Centrum Napraw Technicznych       2:0 (2:0)


CNT-Centrum Napraw Technicznych Wiosną 2018 jeszcze nie przegrał, dlatego dobrym występem przeciwko ESP starał się pasmo gier bez porażki wydłużyć. Nie udało się jednak drużynie Macieja Kiełczyńskiego miana niepokonanej obronić, gdyż pierwszy raz w swojej historii zamknęła zawody na „0” z przodu. ESP natomiast poprzednio bez straty bramki wygrał – uzyskując identyczny wynik jak dziś – w styczniu 2017 na hali, gdy jego rywalem był Medicalgorithmics. O końcowym rozstrzygnięciu zadecydowała pierwsza odsłona meczu, a dokładnie niewielki jej fragment. Przez kwadrans gole nie padły, ale ten stan już w 17. minucie zmienił Bartosz Zbuchalski, gwarantując w ten sposób prowadzenie ESP. Na podwyższenie wyniku długo czekać nie musieliśmy, gdyż błyskawicznie zawodnicy Marka Obuchowskiego pospieszyli z kolejną akcją, po której piłkę w siatce umieścił Marcin Głowienka, wykorzystując do tego podanie od jednego z kolegów. 2:0 do przerwy stanowiło gwarancję większego spokoju na czas drugiej połowy, a ten spokój graczy ESP zmącony nie został... Co prawda, nie zdołali już zaatakować ze 100%-owym powodzeniem, ale także próby podejmowane przez CNT-Centrum Napraw Technicznych nie przynosiły oczekiwanych efektów. Nieznacznie zwycięża zatem ESP, a wartość na jego koncie rośnie do siedmiu oczek, pozwalając piąty tydzień rozgrywek zakończyć na szóstej pozycji z dwoma punktami więcej niż przeciwnik.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 5


Avers – Hanza Lider Gdańsk      2:5 (0:2)


Avers oraz Hanza Lider Gdańsk stoczyli dzisiaj pojedynek, którego stawką była druga wygrana w ramach bieżącej odsłony rozgrywek. Któryś z zespołów mógł zatem przeskoczyć do środka tabeli grupy „A” drugiego poziomu, a dokonał tego drugi z wymienionych, zamykając w ten sposób piąty tydzień Wiosny 2018 na dziewiątym miejscu. Pierwsza połowa to dwa gole autorstwa Roberta Olszaka, który dzięki tym precyzyjnym strzałom zapewnił swojej ekipie przewagę, a poprzez to większy komfort gry na czas drugiej części widowiska. W 32. minucie rezultat podwyższył Karol Nadratowski, ale Czerwoni nie mieli zamiaru odpuszczać, co udowodnili niedługo potem, odnotowując piorunujący fragment... Na niespełna kwadrans przed gwizdkiem arbitra dwukrotnie na przestrzeni kilkudziesięciu sekund futbolówka lądowała w siatce, a posyłali ją tam Szymon Kamiński oraz Sebastian Rydyger, obaj mogący liczyć na celne podania od Jakuba Dawidowskiego. Z pewnego prowadzenia gdańszczan zrobił się wynik stykowy, lecz więcej do takiej sytuacji już nie dopuścili, broniąc się tym samym przed całkowitą utratą wypracowanej zaliczki. Pod koniec meczu zaś Niebiescy zdołali odtworzyć wcześniejszą różnicę, a bramki pozwalające im znów ze spokojem odetchnąć zdobywali Łukasz Borawski i kapitan Kamil Nadratowski. Dzięki wygranej podnieśli się po minimalnych rozmiarów porażce sprzed ośmiu dni i było to ich jubileuszowe 20. w historii zwycięstwo wywalczone w rozgrywkach zaplecza elity.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 6


Lufthansa Systems Poland – Alternatywa ALL4SEO      5:7 (1:2)


Do konfrontacji w strefie spadkowej III ligi grupy „C” doszło wieczorem na obiekcie Politechniki Gdańskiej. Naprzeciwko siebie wybiegły Lufthansa Systems Poland oraz Alternatywa ALL4SEO, a dzisiejszy mecz dla drugiej z drużyn był nie tylko szansą na przełamanie się, ale też okazją do rewanżu za wysokie porażki z Wiosny 2014 i Wiosny 2016. Motywacji wśród Czerwonych zabraknąć nie mogło, więc pełni energii ruszyli do boju i cel osiągnęli. Lufa miała dziś problemy z zebraniem składu, ale ostatecznie udało się skompletować taką grupę zawodników, która była w stanie toczyć wyrównany bój. W pierwszej połowie dwukrotnie prowadzenie uzyskiwała Alternatywa ALL4SEO. Najpierw za sprawą Filipa Sarneckiego, po czym wyrównał Bartosz Chapońkowski, a później po strzale Krzysztofa Webera. Różnica była niewielka, a to zwiastowało emocje po przerwie. Przez około kwadrans od zmiany stron byliśmy świadkami interesującej wymiany ciosów, po której... na czele zawodów znaleźli się podopieczni Wojciecha Barcy. Z 1:2 wyszli na 5:4, więc pełni optymizmu spoglądać mogli w kierunku mety zawodów. Na finiszu najwyraźniej zabrakło im nieco sił, aby korzystny rezultat utrzymać... Inicjatywę pod koniec spotkania przejęli bowiem Czerwoni. W 47. minucie stratę zniwelował Maciej Stefański, sekundy później po raz drugi dzisiaj futbolówkę między słupkami umieścił Filip Sarnecki, dając drużynie przewagę, a rzutem na taśmę zwycięstwo przypieczętował Mateusz Krupnik. Alternatywa ALL4SEO triumfuje po emocjonującym meczu i po 127 tygodniach oczekiwania wygrywa w rozgrywkach trzeciego szczebla.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 7


Larsson First – Hotelik Bach      6:6 (1:2)


Larsson First po paru tygodniach zmagań był jedynym przedstawiciele grupy „A” zaplecza elity, niemającym w dorobku niepowodzenia. Do potyczki z Hotelikiem Bach przystępował więc jako faworyt, ale nie w pełni tej roli sprostał, pierwszy raz w sezonie tracąc punkty. Beniaminek zdołał niepokonanego przeciwnika zaskoczyć i zmusić do podzielenia się zdobyczą, a niewiele brakowało nawet, by zgarnął pełną pulę... Hotelarze za sprawą Adriana Chrostowskiego po 10 minutach gry wysunęli się na dwubramkowe prowadzenie i choć niedługo potem dystans o połowę zniwelował Krzysztof Janik, to Błękitni potrafili ponownie odskoczyć. W ciągu ośmiu minut od zmiany stron swoje sytuacje wykorzystali Adam Lademann, ponownie Adrian Chrostowski oraz Filip Śpiewak, więc szybko z 1:2 zrobiło się 1:5. Błyskawicznie jednak różnicę zredukował nieco Dominik Juszkiewicz, a następnie piłka zatrzepotała w sieci po strzale kapitana Roberta Trojanowskiego. Na czele zawodów wciąż jednak znajdował się Hotelik Bach, który niedługo potem zdobył szóstego gola... Niebiesko-Zieloni znaleźli się w poważnych tarapatach, ale to dla nich nie nowość, bo podczas starcia z innym beniaminkiem również wyraźnie przegrywali na parę chwil przed ostatnim gwizdkiem. Wzięli się więc ostro do pracy i znów finisz należał do nich. Niemal natychmiast Krzysztof Janik trafił na 4:6, w 49. minucie Dominik Juszkiewicz po raz drugi skierował futbolówkę między słupki, a rzutem na taśmę wyrównał Kacper Łychowid. Larsson First pozostaje niepokonany, choć przysłowiowy włos dzielił zespół od utraty tego miana.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 8


Skład Węgla i Papy – MaximusGdańsk.pl      5:5 (3:3)


Dotychczasowe spotkania z udziałem Składu Węgla i Papy oraz MaximusGdańsk.pl były bardzo ekscytujące. Mierzyli się ze sobą trzykrotnie. Dwa razy górą byli gdańszczanie, raz przeciwnicy, a łącznie w tych meczach padło 48 bramek. Mogliśmy się zatem spodziewać równie pasjonującego, ofensywnego widowiska dzisiaj i na pewno się nie zawiedliśmy. Znów często oglądać mogliśmy widok lądującej w sieci futbolówki, a spotkanie zaowocowało niespodziewanym podziałem punktów. Wielu bowiem sądziło, że wygrają gdańszczanie, ale walcząc bez swojego kapitana, pierwszy raz Wiosną 2018 nie zdobyli całej puli. Pojedynek był bardzo zacięty i żadna ze stron nie była w stanie znacząco odskoczyć. Do przerwy w szeregach MaximusGdańsk.pl hat-tricka skompletował Artur Pawłowski, za to dla przeciwników trafiali Robert Dados oraz dwukrotnie Paweł Sowiński, w karierze którego były to gole numer 100 i 101. Równie ciekawie zapowiadała się druga połowa czwartkowej potyczki, a na jej początku prowadzenie po strzale Łukasza Kwiatka objął Skład Węgla i Papy. W 38. minucie stratę zniwelował Krzysztof Chojnacki, ale niedługo potem o swoich niemałych umiejętnościach powtórnie przypomniał Robert Dados, zapewniając swojej drużynie minimalnych rozmiarów zaliczkę. Ostatnie słowo należało jednak do gdańszczan. Na finiszu wykonali decydującą akcję, a celnym uderzeniem zwieńczył ją Patrycjusz Kosik, w ten sposób ratując wynik i zapewniając drużynie punkt. MaximusGdańsk.pl ustrzegł się zatem utraty tytułu niepokonanego i zachował koszulkę lidera IV ligi grupy „A”.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 9


Gang Lambady – InPost Wyspiarze      5:7 (2:4)


W ramach wcześniejszych sezonów Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL Gang Lambady oraz InPost Wyspiarze mierzyli się czterokrotnie. Raz – w elicie – padł remis, a trzy raz na zapleczu górą byli gracze w pasiastych koszulkach, którzy chcieli do tych występów nawiązać, by przełamać się po trzech porażkach. Historia nie okazała się jednak ich sprzymierzeńcem, więc po raz czwarty Wiosną 2018 opuszczali płytę boiska z pustymi rękoma. Zaczęło się jednak dość obiecująco... Nie minęły cztery minuty od gwizdka, a prowadzenie drużynie dał jej kapitan Piotr Nowosielski i choć parę chwil później przeciwnik wyrównał, to w okolicach kwadransa meczu Piotr Nowosielski znowu przechylił szalę na korzyść swojego teamu. Finisz pierwszej partii należał jednak do Kurierów. Celne uderzenia niezwykle regularnego Dawida Karczewskiego, co kolejkę przynajmniej dwukrotnie wpisującego się na listę strzelców, oraz odnotowującego premierowe trafienia w karierze Michała Pastuszki pozwoliły im z dwubramkową nawiązką stratę zniwelować. Wyszli więc z opresji, a potem z powodzeniem pilnowali wyniku, pozwalając Gangsterom zbliżyć się maksymalnie na jeden krok, co nastąpiło, gdy w 43. minucie gola na 4:5 zdobył Jakub Wyszko. Gangsterzy jednak nie zdołali tej różnicy zredukować, a potem rywale znowu nieco odskoczyli i nawet walka do końca nie popłaciła choćby jednym punktem. Wciąż usytuowani są w strefie spadkowej, za to InPost Wyspiarze kończą bieżący tydzień na piątej pozycji.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 10


Agenci Futbolu – Sheraton Sopot      8:1 (2:0)


Agentów Futbolu oraz Sheraton Sopot łączy to, że podczas debiutanckiego sezonu w Piłkarskiej Lidze Trójmiasta R-GOL wywalczyli awans na trzeci poziom. Dziś natomiast zaczęli pisać historię bezpośrednich pojedynków, a bardziej optymistyczny wstęp do nowego rozdziału przygody z rozgrywkami napisali piłką na murawie Agenci Futbolu, triumfujący w trzecim z rzędu spotkaniu. Sopocianie nie zdołali zatem wygrać po raz drugi w tygodniu, choć stojący między słupkami Paweł Kucejko robił co mógł, aby ich przed porażką uchronić. Spisywał się świetnie, ale kilku strzałów nie był w stanie obronić. Wynik otworzył Rafał Bróżdziński, a na krótko przed końcem pierwszej partii podwyższył Jarosław Bobko. Biało-Czerwoni mimo niekorzystnego wyniku do przerwy nie mieli zamiaru się poddawać i w ciągu kilkudziesięciu sekund od wznowienia gry za sprawą Mateusza Mańkowskiego, robiącego użytek z podania Damiana Szymańskiego, doprowadzili do sytuacji stykowej. Podopieczni Jakuba Guta na więcej im jednak nie pozwolili. Przewagę odbudowali, a nawet znacznie powiększyli. W 31. minucie piłkę do siatki posłał Jacek Malinowski, a na niespełna kwadrans przed gwizdkiem sędziego swoją szansę wykorzystał Paweł Mroczek, który podczas gry mógł obserwować, jak radzą sobie rywalizujący tuż obok jego koledzy z Techno Service, z którymi jeszcze niedawno występował na hali. Agenci Futbolu mogli odetchnąć ze spokojem, a komfort sprawił, że na finiszu wartość na swoim koncie podwoili. Co warte uznania, nadal Wiosną 2018 nie stracili więcej niż dwóch goli w meczu.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 11


Saymon System – Techno Service      2:2 (1:0)


Zarówno Saymon System jak i Techno Service w rywalizacji uczestniczyli wczoraj i obaj swoje środowe spotkania zakończyli zwycięstwami. Pozytywnie nastawieni mogli więc wybiec w czwartek na boisko, a po ostatnim gwizdku ta pozytywna energia pozostała pośród zawodników obydwu ekip, gdyż w starciu z ich udziałem padł remis. Do przerwy minimalna zaliczka znajdowała się jednak w posiadaniu podopiecznych Michała Sienkiewicza. Wykorzystali moment gry w przewadze, będący efektem żółtej kartki dla przeciwników, i w 16. minucie wykonali atak, po którym piłkę do siatki wpakował Przemysław Konieczny. Stojący między słupkami Adam Bogdanowicz musiał więc skapitulować, ale nieco ponad 20 minut później przytrafiło się to również jego vis-à-vis Oskarowi Putowskiemu, który w swojej karierze wiele sezonów spędził w barwach... Techno Service. Dla niego był to więc szczególny mecz, ale strzału Michała Szczepankowskiego na 1:1 nie obronił. Błyskawicznie jednak Przemysław Konieczny odzyskał prowadzenie dla zespołu, ale potem jeden z graczy Saymon System dopuścił się wślizgu, za co arbiter wskazał na „wapno”. Rzut karny z powodzeniem wyegzekwował Patryk Osowski i zniwelował stratę, a ta bramka okazała się być kluczowa dla losów widowiska, bo później w sieci nic już nie wylądowało. Doszło więc do podziału punktów, dlatego powyższe drużyny nadal sąsiadują ze sobą w zestawieniu, mając na koncie po 10 oczek.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 12


BiałoAzzurri FC – KS Gdańsk      2:5 (0:3)


Po trzech kolejkach wiosennej odsłony zmagań sytuacja BiałoAzzurri FC oraz KS Gdańsk przedstawiała się niemalże identycznie. Różnica między nimi widoczna była jedynie w drobnych dysproporcjach w zakresie bilansu strzeleckiego, za to po dzisiejszym meczu realną przewagę uzyskali Biali, sięgając po pełną pulę kosztem konkurentów. Potwierdzili w ten sposób, że gdy trafiają „5”, to zawsze w tym sezonie wygrywają. Już początkowa faza zmagań pozwoliła im wysunąć się na czoło zawodów i nieco odskoczyć. Rezultat w piątej minucie otworzył Łukasz Bejm, a niedługo potem ścieżką przez niego wytyczoną podążył Mateusz Kinder i również posłał futbolówkę między słupki. Finisz tej partii to natomiast gol autorstwa Tomasza Waleńskiego, za to start drugiej części to trafienie na 0:4 Adriana Rybandta, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego, popisując się przy tym pięknym lobem. Szybko nadeszła jednak odpowiedź Stranierich, bo w 30. minucie na indywidualny atak zdecydował się Costantino Giacobbe i po tej akcji posłał piłkę w długi róg bramki. Błyskawicznie jednak poprzednią różnicę odtworzył celnym uderzeniem Tomasz Klaus, dlatego nawet kolejny gol Costantino Giacobbe nie był w stanie odebrać podopiecznym Maciej Piecha prowadzenia, a w związku z tym zwycięstwa. Utrzymują więc kontakt z czołówką, na razie plasując się jednak tuż za strefą awansu.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 13


SamSon Sopot – Atena S.A.     1:2 (0:0)


SamSon Sopot oraz Atena S.A. wcześniej znakomicie zaprezentowali się podczas konfrontacji z Grupą LUX MED, zgarniając jej kosztem pełną pulę i przy okazji imponując wówczas skutecznością. Można się więc w ich najświeższych dokonaniach doszukać punktów wspólnych, za to punkty na boisku znaleźli dziś Pomarańczowi, nieco niespodziewanie zaskakując zdecydowanie bardziej doświadczonych przeciwników. Do przerwy gole nie padły i dopiero w 32. minucie swój team z bezbramkowego remisu wyprowadził premierowym w karierze trafieniem Krystian Derkowski. Na odpowiedź sopocian długo czekać nie musieliśmy, ponieważ po upływie sześciu minut dokładnym podaniem Jakuba Komkowskiego obsłużył Adrian Anikowski, umożliwiając koledze wyrównanie stanu meczu. Zanosiło się więc na podział punktów, ale ostatecznie taki scenariusz się nie ziścił. Przesądził o tym Damian Szuta, który otrzymał dobrą piłkę od Pawła Cichockiego i po raz pierwszy w karierze wpisał się na listę strzelców, pozwalając podnieść się Atenie S.A. po dwóch wcześniejszych porażkach. Trzeci mecz z rzędu przegrywa zatem SamSon Sopot, choć wcale nie musiało tak być... Seledynowi stworzyli sobie bowiem kilka dogodnych sytuacji, ale brakowało skuteczności... Dawid Kłos robił co mógł, aby trafić do siatki, ale pod okiem obserwującej tę potyczkę swojej drugiej połowy dzisiaj na wynik nie wpłynął.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 14


AidemMedia Friends – Dwór Oliwski      1:4 (0:2)


AidemMedia Friends na możliwość odegrania się Dworowi Oliwskiemu za porażkę z Wiosny 2015 czekali równe 157 tygodni. W tamtym sezonie występowali w roli debiutantów Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL, ale wiele nie ugrali, a Dwór Oliwski przyczynił się pośrednio do ich późniejszej degradacji. Dziś podjęli jednak wyczekiwaną od dawna próbę rewanżu, ale nie zdołali jej wykorzystać, choć na boisku pojawili się jako faworyci. Do sukcesu Hotelarzy przyczyniły się solidne wzmocnienia. Kadrę zasilili Maciej Gruba oraz Marek Wawrzyniak, obaj mający za sobą bogatą przeszłość w barwach ProStore i wiele spotkań na najwyższym szczeblu, więc na pewno dużo do drużyny wniosą. Mecz był twardy i wyrównany, choć Białym mimo starań ze strony przeciwników udało się uzyskać przewagę. Rezultat w czwartej minucie otworzył Adam Mitraszewski, a nieco ponad kwadrans później pięknym uderzeniem z lewej nogi pod poprzeczkę popisał się Błażej Krawczyk, zdobywając premierową w karierze bramkę i jednocześnie podwyższając wynik. W drugiej połowie do sytuacji stykowej po zagraniu Tomasza Ryżyckiego doprowadził Jakub Hernet, ale Hotelarze do wyrównania nie dopuścili. Nie chcąc ryzykować utraty wypracowanej zaliczki, szukali kolejnych szans, a pod koniec spotkania dwie z nich wykorzystali Błażej Krawczyk oraz pieczętujący wygraną Jakub Krutul. Dwór Oliwski Wiosną 2018 odnosi drugie identycznych rozmiarów zwycięstwo i wskakuje do środka stawki.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 15


Illuminati – Visline       2:6 (0:3)


Illuminati w poniedziałek jako 112. zainaugurował sezon, jednocześnie rozpoczynając dopiero swoją przygodę z Piłkarską Ligą Trójmiasta R-GOL. Już w debiucie spisał się wyśmienicie, odnosząc historyczne zwycięstwo, więc był zdeterminowany, by pójść za ciosem i również kosztem Visline zapunktować. Tym razem jednak zamiast słodkiego smaku wygranej zaznał goryczy porażki, bo bardziej doświadczony konkurent nie dał się pokonać. O sukcesie Czerwonych przesądził kapitalny transfer. Ich szeregi zasilił bowiem nowy na naszym podwórku Michał Leśniczak i podczas premierowego w karierze występu stał się bohaterem swojej ekipy. Nie minął kwadrans od startu spotkania, a zdołał już trzykrotnie wpakować piłkę do siatki, decydując o pewnym prowadzeniu Visline do przerwy. Pomarańczowi nie zamierzali jednak składać broni, dlatego po zmianie stron ruszyli z natarciem, szybko łapiąc z rywalami kontakt. Dobrych podań od kolegów nie zmarnowali zdobywający premierowego gola w karierze Oskar Gąsienica oraz Jacek Szczerbicki, zmniejszając stratę do minimum. Ich klubowy kolega Tytus Gorczyca pokazał natomiast w tym meczu, że ma bardzo mocne uderzenie z dystansu, ale podejmowane przez Pomarańczowych próby na Visline dziś nie wystarczyły... W 41. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Michał Leśniczak, oczywiście wieńcząc atak bramką, zaś w samej końcówce piłka dwukrotnie zatrzepotała w sieci po strzałach Mateusza Prinza. Dostał dziś solidne wsparcie w ataku i wspólnie z nowym kolegą przesądził o triumfie drużyny.

 


pozdrawiamy

zespół PL3 R-GOL

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci komfortu przeglądania oraz podniesienia jakości oferowanych treści. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony, wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Po zapoznaniu się z informacją kliknij znaczek "X" w celu zamknięcia okna. Polityka Plików Cookies