Team Currenda zdetronizował Ego Club Sopot!

Pojedynek o Mistrzostwo Zimy 2017/2018 zakończył się zwycięstwem Teamu Currenda! Biali zasiedli na tronie w mistrzowskiej koronie, a na taki sukces czekali pięć lat... Zdetronizowali Ego Club Sopot, z którym w meczu decydującym o podziale miejsc na szczycie wygrali różnicą sześciu goli. Zwycięstwa w ostatniej kolejce odnieśli też Lufthansa Systems Poland i Maj Projekt.

 


Liczba dnia:


2
– drugi raz w historii Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL Mistrzem rozgrywek halowych został Team Currenda, który tak jak Zimą 2012/2013 zakończył rywalizację z kompletem punktów na koncie

 


Mecz numer 1


State Street Bank – Lufthansa Systems Poland      3:4 (1:0)


Ostatni tydzień Zimy 2017/2018 bezpośrednim starciem zainaugurowali State Street Bank oraz Lufthansa Systems Poland. Bankowcy mogli więc zrewanżować się drużynie Wojciecha Barcy za sześciobramkową porażkę sprzed niespełna 12 miesięcy, ale pomimo korzystnego wyniku do przerwy parkiet opuścili na tarczy, nie wykorzystując możliwości odegrania się za ubiegłoroczne niepowodzenie. Dysponowali jednakże nieco krótszą ławką, a na dodatek brakowało etatowego golkipera. W pierwszej części bronił więc Maciej Kieżel, a na czas drugiej połowy zmienił go na tej pozycji Damian Moren. Przez większą część spotkania Błękitni mogli być jednak zadowoleni, ponieważ w 10. minucie rezultat otworzył Piotr Żurawski, który po upływie kolejnych 10 minut ponownie posłał piłkę do siatki. Przewaga Błękitnych wzrosła, ale kilkadziesiąt sekund później nadeszła odpowiedź ze strony Lufy i do sytuacji stykowej doprowadził Dawid Zieliński, a niedługo potem stan meczu wyrównał Radosław Łabuziński. Zapowiadał się zatem finisz pełen emocji... Bankowcy dzięki kompletującemu hat-tricka Piotrowi Żurawskiemu odzyskali prymat w tym starciu, ale Granatowi nie odpuszczali. Wskutek celnego strzału Radosława Dittmanna znów mieliśmy remis, a o rozstrzygnięciu w 33. minucie przesądził Piotr Szwoch. Lufthansa Systems Poland odwróciła zatem losy widowiska, dzięki czemu odniosła pierwszą od dwóch miesięcy wygraną. Nie zmieniło to jednak jej położenia i Lufa ukończyła zmagania na 10. miejscu drugiego szczebla, a teraz zespół chciałby chwilę przerwy i rozpocząć rozgrywki wiosenne za dwa tygodnie. Łupem State Street Banku padła natomiast ósma lokata, ale podobnie jak konkurent może mówić o poprawie, bo rok wcześniej występował przecież poziom niżej.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 2


Maj Projekt – KLIDO       9:0 (4:0)


Maj Projekt rzutem na taśmę mógł ustanowić swój pierwszoligowy halowy rekord punktowy, natomiast dla KLIDO pojedynek wieńczący sezon był ostatnią okazją do przełamania się. Cele konkurentom przyświecały zatem całkiem odmienne, a swoje założenia w życie wcielili Majowie, którzy wygrali pewnie i poprzez to o dwa oczka poprawili osiągnięcie z Zimy 2014/2015. Tak jak na inaugurację kończącej się odsłony zmagań zachowali czyste konto, a do sukcesu wyraźnie przybliżyli się już podczas pierwszej partii. W dziewiątej minucie futbolówka zatrzepotała w sieci za sprawą Wojciecha Chmielewskiego, a kilkadziesiąt sekund później umieścił ją tam również Cezary Dobrzelecki. Następnie show skradł Daniel Jaśniewski, który w okolicach kwadransa meczu dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców, a tym samym podwoił przewagę zespołu. Prowadzenie Majów nie było zagrożone. W 28. minucie na 6:0 trafił kapitan i zarazem golkiper Maj Projekt Artur Jażdżewski, który celnie uderzył z własnej połowy i przelobował bramkarza rywali. To nie był jednak koniec działań ze strony Majów... Przyspieszyli na finiszu, a hat-tricka uzbierał zarówno Cezary Dobrzelecki jak i Daniel Jaśniewski, zaś spotkanie i jednocześnie cały sezon precyzyjnym strzałem zamknął Marek Cirkowski, pieczętujący ten triumf. Maj Projekt zajmuje czwartą pozycję, a tak wysoko w rozgrywkach halowych jeszcze nie finiszował. KLIDO Zimą 2017/2018 plasuje się natomiast na ostatnim miejscu w I lidze, ale zebrał cenne doświadczenie, które zapewne pozwoli mu walczyć z większym powodzeniem już za rok.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mecz numer 3


Ego Club Sopot – Team Currenda       4:10 (2:5)


Finał sezonu, wisienka – bądź współcześnie częściej truskawka – na torcie, starcie gigantów Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL... Takich określeń można użyć w odniesieniu do starcia Ego Club Sopot i Teamu Currenda. Na zakończenie poniedziałkowej kolejki zmierzyli się w meczu decydującym o Mistrzostwie Zimy 2017/2018 i z tej konfrontacji obronną ręką wyszli gracze Marcina Pazdrąga, w historii których był to czwarty triumf nad ekipą Krzysztofa Giniewicza. Po raz pierwszy od 713 dni znaleźli na tego przeciwnika sposób, ale niewątpliwie ta wygrana smakuje wybornie, bo zagwarantowała im złote medale bieżącej odsłony rozgrywek. Sopocianie po 663 dniach – nie licząc oddanego walkowerem spotkania wieńczącego Wiosnę 2017 – znaleźli pogromcę w sportowej walce i przełknąć musieli gorzki smak porażki. Tej interesującej batalii w Ergo Arenie przyglądała się spora grupa fanów, a jeszcze więcej widzów przebieg spotkania śledziło w Internecie, gdzie w najlepszym momencie relację na żywo obserwowało 100 osób. Z pewnością nie zawiedli się, bo mecz stał na wysokim poziomie i było to jedno z najlepszych widowisk w historii halowych zmagań Piłkarskiej Ligi Trójmiasta R-GOL. Początek należał do Białych. Prowadzenie zapewnił im po upływie kilkudziesięciu sekund gry Łukasz Szmydki i choć szybko wyrównał Marcin Dampc, to gole Jakuba Domżalskiego oraz Wojciecha Uzara pozwoliły Białym ponownie znaleźć się na czele zawodów i nieco odskoczyć. Do przerwy dystans między rywalami wynosił trzy trafienia na korzyść Teamu Currenda. Różnica wzrosła jednak chwilę po zmianie stron za sprawą Oliwiera Bławata, zaś w 28. minucie ponownie precyzją wykazał się Łukasz Szmydki, a niemal natychmiast drugą bramkę zdobył też Jakub Domżalski. Sopocianie próbowali reagować na przebieg wydarzeń i w drugiej części spotkania dość wcześnie zaczęli grać z Karimem Madanim jako bramkarzem, ale niewiele z tego wynikało. Biali czekali bowiem na swoje okazje i je wykorzystali, za to skuteczności brakowało dziś Klubowiczom, wśród których pudłowali między innymi Michał Horbacz i jego imiennik Wiśniewski, którzy nie trafili do „pustaka”. Na krótko przed końcową syreną rezultat ustalił, jednocześnie pieczętując zgarnięcie tytułu mistrzowskiego, Michał Wachowski. Dominacja Ego Club Sopot została przerwana, ale zespół niewątpliwie już na wiosnę będzie chciał się odegrać i powrócić na szczyt. Team Currenda natomiast ma co świętować, bo drugi raz na hali sięga po złoto. Przed sezonem zapowiadał, że chce pokonać klubu z Sopotu i tak też uczynił, więc wcześniejsze zapowiedzi nie okazały się słowami rzuconymi na wiatr.

 


pozdrawiamy

zespół PL3 R-GOL

Komentarze 

 
+5 #1 mistrzKrzysiek 2018-03-08 16:06
Oglądając spotkanie Team Currenda z Ego nasuwa mi się jeden wniosek dominacja białych od 1 do 36 minuty, brawo Panowie.Zasłużone mistrzostwo.
Cytować
 
Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci komfortu przeglądania oraz podniesienia jakości oferowanych treści. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony, wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Po zapoznaniu się z informacją kliknij znaczek "X" w celu zamknięcia okna. Polityka Plików Cookies